Blog

Malleus Maleficarum

(liczba komentarzy 2)

   Trudno mi w obecnej sytuacji uniknąć skojarzenia z dziełem dwóch inkwizytorów, które ujrzało światło dzienne pod koniec XV wieku, „Malleus Maleficarum” czyli „Młot na czarownice”. Oto bowiem projekty Lex Czarnek i Lex Wójcik trafiają właśnie pod obrady Sejmu. Jeśli parlamentarna maszynka do głosowania je zatwierdzi, a nie ma powodu żeby nie, bo kogo obchodzą jacyś dyrektorzy szkół, dopełni się proces całkowitego podporządkowania systemu edukacji władzy centralnej. Inkwizytor z kuratorium uzyska prawo bezpośredniej kontroli prawomyślności kierownictwa nadzorowanych placówek. Wątpliwa pociecha, że karą będzie co najwyżej więzienie, albo tylko wyrzucenie z pracy, bo epoka płonących stosów szczęśliwie należy już do przeszłości.

Więcej...

Jest dobra zmiana!

(liczba komentarzy 1)

   Podczas dzisiejszej wideokonferencji Mazowieckiego Kuratora Oświaty ogłoszono, że MEiN przygotował nową rekomendację w kwestii organizowania nauki zdalnej.

   Tadam!

  Oto teraz nie będzie już rekomendowane przez pana Czernka – tak jak dotąd – wysyłanie całej klasy na zdalne w przypadku kwarantanny nałożonej na część uczniów. Dyrektor szkoły będzie mógł organizować równolegle nauczanie zdalne i stacjonarne w ramach jednej klasy. Oczywiście jeśli uzna, że ma taką możliwość: kadrowo, lokalowo i jakoś tam jeszcze.

Więcej...

Koszmarne żniwo reformy pani Z.

(liczba komentarzy 9)

   No i wydało się! Michał Dworczyk w jednym ze swoich sławnych „domniemanych” e-maili ujawnił światu, że była minister edukacji Anna Zalewska jest „przeżarta kłamstwem”. Dla mnie było to oczywiste odkąd usłyszałem jej zachwyty nad rzekomymi konsultacjami społecznymi reformy edukacji, którą firmowała własnym nazwiskiem. Granitową pewność uzyskałem, kiedy stwierdziła, że wszystko zostało w owej reformie policzone.

   Na tych i wielu innych kłamstwach pani Z. ufundowana jest nasza obecna rzeczywistość oświatowa.

Więcej...

Klub Pytolotników w Berezówce

(liczba komentarzy 1)

   Stały Czytelnik bloga „Wokół szkoły” skojarzy być może miejscowość Berezówka z akcją, jaką w STO na Bemowie przeprowadziliśmy z okazji ostatniego Święta Edukacji Narodowej. Opisałem ją niedawno w artykule „Kilometry dla edukacji”. Uczniowie i pracownicy naszej Szkoły przewędrowali tego dnia 2300 kilometrów, a dzięki ofiarności blisko setki rodziców, którzy deklarowali od 1 grosza nawet do złotówki za każdy zaliczony osobokilometr, udało się uzbierać ponad 18 tysięcy złotych na wsparcie dla Szkoły Podstawowej w Berezówce, w województwie lubelskim. Małej wiejskiej placówki społecznej, kształcącej oprócz polskich uczniów także dzieci z położonego kilkanaście kilometrów dalej ośrodka dla cudzoziemców.

Więcej...

Na jakiej podstawie prawnej?!

(liczba komentarzy 3)

   Jeśli ktoś zorganizowałby plebiscyt na pytanie roku, to powyższe w dobie pandemii miałoby wielkie szanse. A wśród dyrektorów przedszkoli i szkół prawdopodobnie wygrałoby bez apelacji.

   Niby wszystko jest jasne. Opasłe tomy ustaw i rozporządzeń dekretują wszelkie przejawy aktywności w oświacie, od programów, przez organizację, po finansowanie. I tylko mnogość firm szkoleniowych oraz wszelkiego typu poradników świadczy, że jest tego zbyt dużo, aby prosty dyrektor placówki był w stanie wszystko sensownie ogarnąć. Ogarnia więc wycinkowo, gdy coś jest potrzebne. W normalnych czasach to zupełnie wystarcza, bo kuchnia takiego zarządzania rzadko tylko stanowi przedmiot zainteresowania szerszego grona ludzi: nauczycieli lub rodziców uczniów. Ale za sprawą pandemii czasy nie są normalne. A już podejmowanie decyzji o wysyłaniu uczniów na tzw. zdalne nauczanie budzi obecnie mnóstwo wątpliwości i emocji. Tym więcej, im więcej jest zakażeń, których jednym z głównych ognisk są przecież placówki oświatowe.

Więcej...

Tańczący z kwarantannami

(liczba komentarzy 12)

   „Właśnie dostałam info o kolejnym zachorowaniu. Wykończona jestem!” – napisała moja koleżanka w grupie messengerowej dyrektorów szkół STO. Była sobota wieczorem, długi weekend. Mnie dobry los udzielił amnestii na jeszcze jedną noc i złe wiadomości przyniósł dopiero w niedzielny poranek. Może dlatego, że w sobotę przezornie nie otwierałem e-maili.

   Piszę niniejsze w poniedziałek. Już wiem, że na czwartoklasistów, którzy szczęśliwie powracają do szkolnych ławek, czekać będzie dużo wolnej przestrzeni. Do klas piątych, które będą kontynuować kwarantannę jeszcze przez tydzień, dołączyły szóste, siódme, ósme, liceum oraz większość klas najmłodszych. Cały ten Armagedon za sprawą dwojga pozytywnych nauczycieli  i kilkorga dzieci.

Więcej...

Kilometry dla edukacji

(liczba komentarzy 4)

   Podzielę się dzisiaj z Czytelnikami pomysłem, który z powodzeniem wprowadziliśmy w życie w STO na Bemowie przy okazji Święta Edukacji Narodowej. To co udało nam się osiągnąć uważam za wielki sukces, mogący stanowić inspirację dla innych. Ale po kolei.

Więcej...

Jak wykuwał się Pytlak-publicysta

(liczba komentarzy 3)

   Przeprowadzka, jakiej obecnie doświadczamy z Najlepszą z Żon, stworzyła mi okazję do odkrycia w stertach pospiesznie przeglądanych szpargałów różnych zapomnianych pamiątek. Wśród nich znalazły się dwie pożółkłe kartki, szczelnie pokryte tekstem (60 wersów na stronę!), podpisane Jarosław Pytlak gr. pon. 12.30. Wystukane blisko 40 lat temu na stareńkiej już wtedy maszynie do pisania marki Mercedes, którą całkiem sprawnie operowałem w czasach przedkomputerowych. Na tyle sprawnie, że w całym tekście jest tylko jedno zdanie wykreślone za pomocą długiego ciągu wybitych iksów… To były czasy – odpowiedzialności za słowo, bo jeśli ktoś plótł trzy po trzy i z błędami, musiał tekst przepisywać od nowa. Cały. A na to byłem zbyt leniwy...

Więcej...

Anatomia konfliktu w szkole

(liczba komentarzy 7)

   Stali czytelnicy mojego bloga orientują się zapewne, że jeśli chodzi o perspektywy polskiej edukacji jestem pesymistą. To moje czarnowidztwo wręcz pogłębia się z czasem. I tak w wywiadzie, który ostatnio pani redaktor Beata Igielska przeprowadziła ze mną dla tygodnika „Przegląd” (ukaże się 4 października), pomimo nalegań dziennikarki nie wskazałem choćby jednego źródła nadziei na przyszłość. Ku jej ogromnemu żalowi, nie i już! Taka moja postawa po części bierze się oczywiście z obserwacji działań pana ministra Czarnka, który twórczo kontynuuje dzieło zniszczenia, rozpoczęte przez jego poprzedników. Ale gdyby to była tylko kwestia złej władzy, można by mieć nadzieję na zmianę w kolejnym rozdaniu politycznym. Uważam jednak, że to nie wystarczy. Środowisko szkolne uległo w ostatnich latach takiej dezintegracji, że nawet mądre zmiany w prawie nie przywrócą jakiej-takiej harmonii w społecznościach szkolnych, złożonych z depresyjnych uczniów, targanych emocjami rodziców oraz sfrustrowanych i zmęczonych nauczycieli. Zresztą te określenia można przypisać wszystkim trzem grupom wymiennie.

Więcej...

Poszukiwany, poszukiwana… – z coraz gorszym skutkiem

(liczba komentarzy 6)

   Kończy się wrzesień i widać, że obecne braki kadrowe w oświacie nie są – jak uważa minister Czarnek – normalnym zjawiskiem sezonowym, ale nabrały charakteru chronicznego. Po prostu nauczycieli brakuje i to już nie tylko w wielkich miastach, ale również w mniejszych ośrodkach. Nadal oczywiście są miejsca, gdzie skromna ale pewna pensja w placówce oświatowej jest w cenie i o posadę tam niełatwo, jednak tendencja rysuje się coraz wyraźniej. Jeśli nawet liczba wakatów w skali kraju sięga, póki co, zaledwie dziesięciu tysięcy, czyli drobnego ułamka ogółu zatrudnionych, a przeciętny wakat dotyczy tylko połowy etatu, oznacza to dziesiątki tysięcy klas, w których uczniowie nie mają nauczyciela. Najczęściej pada na fizykę, ale braki dotyczą także informatyki, wychowania przedszkolnego, przedmiotów zawodowych, a po trosze właściwie niemal wszystkich specjalności. Skalę kryzysu łagodzi aktywność emerytów, którzy kontynuują pracę albo z własnej inicjatywy, albo – coraz częściej – na usilną prośbę i z litości dla znajomych dyrektorów. Ratunkiem jest też powszechne przydzielanie nadgodzin, przy czym nagminnie i skutecznie obchodzi się nawet zapisane w prawie ograniczenie dopuszczalnej ich liczby. Kuratoria taśmowo produkują zgody na zatrudnienie osób bez pełnych kwalifikacji. Coraz częściej liczy się już nie to, żeby mieć w przedszkolu czy szkole dobrego nauczyciela, ale po prostu jakiegoś. W zbożnej nadziei, że nie wygeneruje kłopotów.

Więcej...

Nasza strona używa, do prawidłowego działania używa technolgii ciasteczek. Więcej informacji na ten temat na stronie: Więcej...