Blog

Czy system wypluwa najlepszych nauczycieli?!

(liczba komentarzy 0)

   Niezwykle cenię działalność na rzecz edukacji Profesora Romana Lepperta. Jest on bardzo aktywny w internecie, gdzie stworzył jeden z najciekawszych cyklicznych programów, pod nazwą, która stała się już znakiem firmowym: „Akademickie zacisze”. Cieszę się, że mogłem być jednym z jego rozmówców.

   Odkąd pandemia poluzowała Profesor zaczął się udzielać również w wydarzeniach przebiegających na żywo. Pełni w nich zazwyczaj rolę godną akademika, jest bowiem katalizatorem dyskusji, w których biorą udział osoby w rozmaity sposób zaangażowane w działalność na rzecz edukacji, zarówno naukowcy, jak praktycy. W ramach tej dzialalności, jak sam zapowiedział na swoim fejsbukowym profilu, w dniach 22-23 sierpnia, podczas IV Kongresu Liderów Edukacji w Toruniu, zmierzy się z pytaniem: "Dlaczego system wypluwa najlepszych?"

Więcej...

Krótka teoria prawie wszystkich kłopotów

(liczba komentarzy 4)

   Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jako Homo sapiens mamy obecnie potężny problem, a ściślej mówiąc ogromną liczbę różnych problemów, w rozmaitych wymiarach: światowym, narodowym, lokalnym, a nawet indywidualnym. Wskazują one na postępujący kryzys cywilizacyjny, etyczny i mentalny (psychiczny), który dotyka ludzkość w jej globalnej wiosce. Sądzę, że praprzyczyna tego zjawiska tkwi głównie w umysłach. Po prostu nie radzimy sobie z rzeczywistością. Docierające zewsząd bodźce przekraczają granice percepcji. Mówiąc kolokwialnie – nie ogarniamy.

Więcej...

Dyrektor placówki oświatowej, czyli chłopiec do bicia

(liczba komentarzy 4)

   Zacznę od wyjaśnienia, dlaczego tytuł tego artykułu zdaje się pomijać dyrektorki, które przecież wśród kadry zarządzającej w oświacie górują liczebnie nad mężczyznami. Otóż tylko dlatego, że historia zna wyłącznie instytucję chłopca do bicia. Był to młodzieniec na dworze królewskim, wyznaczony do otrzymywania kary, na którą zasługiwał syn władcy, a którego ze względu na wysokie urodzenie nie wolno było skarcić bezpośrednio. Krótko mówiąc, kozioł ofiarny, pokutujący za urojone lub prawdziwe, ale zawsze nieswoje winy. Zapewniam jednak koleżanki-dyrektorki, że ten artykuł dotyczy również ich, w całej rozciągłości.

   Będzie to kolejna moja publikacja o zgryzotach osoby zarządzającej placówką oświatową. Podejmowałem ten temat wielokrotnie, szczególnie często w okresie pandemii. Dlaczego do niego powracam – wyjaśnię za chwilę.

Więcej...

Dlaczego jeszcze są nauczyciele?!

(liczba komentarzy 1)

   Wakacje trwają w najlepsze, a tu sam prezes Kaczyński dość niespodziewanie, podczas partyjnego spotkania PiS w Kórniku, wspomniał o pracownikach oświaty. Powiedział mianowicie, że „w oświacie jest dużo do zrobienia. Pensje nauczycieli są za niskie. Trzeba to zmienić. Na to trzeba jednak większego budżetu i rozwoju gospodarczego. Jak rzucimy nowe pieniądze teraz, inflacja pójdzie w górę. A w szkołach pracuje prawie 1 mln ludzi, nauczycieli, obsługi administracyjnej. To duży wydatek”.

   Jeśli ktokolwiek dostrzegł w tych słowach zapowiedź zmiany na lepsze, to znaczy, że jest naiwny albo dotknięty nieuleczalnym optymizmem. W całej wypowiedzi istotne jest bowiem tylko ostatnie zdanie. Kryje się w nim komunikat, że nauczyciele nie mają co liczyć na podwyżki, które Senat dopisał w procedowanej właśnie nowelizacji Karty Nauczyciela. Sejmowa większość otrzyma partyjne polecenie, by wyrzucić je do kosza. I tyle będzie w temacie, nie po raz pierwszy zresztą.

Więcej...

Chaos i ścisk, i co dalej?

(liczba komentarzy 4)

   Z zaskakującą mnie samego nostalgią wspominam nieodległe jeszcze czasy, zaledwie kilka lat temu, kiedy zainteresowanie mediów edukacją koncentrowało się w ostatnich dniach czerwca oraz przed początkiem roku szkolnego. Artykuły o tym, jak to dzieci i młodzież radośnie idą na wakacje, albo z nowym zapałem wracają do nauki, mogły być nieledwie klonowane rok po roku. Bardzo mnie wtedy denerwował ów rytuał, znamionujący brak rzeczywistego zainteresowania. W krótkim czasie jednak sytuacja uległa tak radykalnej odmianie, że zacząłem tęsknić do tamtego spokoju. Oto trwają wakacje, a publikacji jest multum, nawet tylko w tak zwanym głównym nurcie. Widać, że coś dociera wreszcie do szerszych kręgów społeczeństwa, choć sądzę, że nie jest to jeszcze pełna świadomość głębokości kryzysu, w jakim znajduje się powszechna oświata. Szczególnie, że kręgi czytających ze zrozumieniem na ten temat tylko z ogromną dozą dobrej woli można określić mianem „szerokich”.

Więcej...

Niedobre skutki chwilowego wyprowadzenia kozy

(liczba komentarzy 2)

   Nie pierwszy raz nawiążę we wpisie na blogu do starego żydowskiego szmoncesu, jak to mądry rabin kazał Ickowi, uskarżającemu się na tłok w mieszkaniu, dokwaterować kozę. Kiedy nieszczęsny żalił się przy następnym spotkaniu, że teraz jest jeszcze gorzej, polecił mu zwierzę wyprowadzić. Icek nie mógł nachwalić się mądrości rebego, bo w mieszkaniu zrobiło się wyraźnie luźniej.

Więcej...

Wszyscy tworzymy „polskie piekło”

(liczba komentarzy 2)

   Czy znasz, Drogi Czytelniku, dowcip o polskim piekle? Tak? To posłuchaj.

   W latach II wojny światowej, z uwagi na nadprodukcję grzeszników, diabli musieli uruchomić dodatkowe moce smażenia dusz w smole. Postawiono ogromne kotły, podpisane nazwami poszczególnych nacji, a przy każdym z nich dyżurnego, który widłami spychał w głąb potępione dusze, usiłujące wydostać się na wolność. Pewnego dnia na inspekcję przyszedł sam Lucyfer. Jakież było jego oburzenie, kiedy odkrył, że przy kotle podpisanym „Poland” nie ma strażnika. – Co to za porządki?! – zapytał gniewnie. – Dostojny Lucyferze, tego pilnować nie trzeba. Kiedy któryś z Polaków próbuje uciec, inni zgodnie wciągają go z powrotem!

Więcej...

Jak to z egzaminami było za "starych, dobrych czasów".

(liczba komentarzy 2)

   Ludzie sporo młodsi ode mnie, którzy żywią przekonanie, że już, już, właśnie odkryli kamień filozoficzny edukacji, słusznie potępiają obecną egzaminozę. W zamian, już zupełnie niesłusznie, sugerują powrót do czasów minionych, aby egzaminy wstępne organizowały same szkoły ponadpodstawowe i wyższe uczelnie, co miałoby zmniejszyć wyścig szczurów wśród młodzieży. Faktycznie, testomania jest zjawiskiem fatalnym, ale powrót do rozwiązań z przeszłości uważam za próbę leczenia dżumy cholerą. A na dowód tego przytoczę dzisiaj kolejny z moich "Listów do N.", opublikowany w grudniu 1996 roku.

Gwoli przestrogi, na początku jest fragment o nauczycielskich wynagrodzeniach, który może bulwersować w świetle dzisiejszej sytuacji, ale raz, że to tekst historyczny, a historii nie należy "gumkować", dwa, że w zasadzie nadal jestem gotów się pod nim podpisać. Wyjaśnia bowiem, dlaczego rozmowa o zarobkach nauczycieli jest tak trudna, oraz dlaczego mimo obecnej mizerii nadal wiele osób trzyma się tego zajęcia. A kiedy ktoś już przebrnie przez tę pierwszą część, niech poczyta o egzaminozie Anno Domini '1996. Ku przestrodze i z zachętą do pewnej pokory wobec złożoności problemów powszechnej edukacji.

Więcej...

Publicysta na wykopaliskach w czasie kanikuły

(liczba komentarzy 6)

   Lipiec – czas kanikuły, kiedy autorowi nie chce się pisać, a przynajmniej części czytelników – czytać jego produkcji. Z drugiej strony, jeśli nie publikujesz regularnie, w dzisiejszych czasch przestajesz istnieć, przynajmniej dla internetowej społeczności, która coraz bardzie zastępuje tę normalną, karlejącą w trybie offline. Chcąc zatem podtrzymać swoje istnienie i dać pożywkę najpilniejszym sympatykom, postanowiłem coś jednak opublikować. Inspiracja przyszła ze spotkania autorskiego Roberta Sowińskiego, podczas której prezentował swoją najnowszą książkę „Zrozumieć plan daltoński”. O samym spotkaniu napiszę tyle, że było warte pojechania z Warszawy do Łodzi, że bardziej prezentowało autora niż książkę (i bardzo dobrze!), no i pozwoliło mi zobaczyć sporą grupę internetowych znajomych pierwszy raz na żywo. Bezcenne.

Więcej...

Demokratycznego autokraty myśli o uspołecznieniu edukacji

(liczba komentarzy 1)

   Dawno, dawno temu, z okazji pięćdziesiątych urodzin, otrzymałem w prezencie swoją podobiznę, udatnie wkomponowaną w sylwetkę Supermana. W otaczających ją „dymkach” zapisano wypowiedzi na mój temat członków rodziny, współpracowników i znajomych. Miałem za zadanie odgadnąć ich autorów. Z niektórymi poszło łatwo. Na przykład, bez trudu przypisałem „Warczydło!” cioci Zosi, bo to ona wielokrotnie wspominała, jak we wczesnym dzieciństwie nazywałem traktor. Wśród tych, z którymi miałem kłopot był „Demokratyczny autokrata”. Okazało się, że tak określiła mnie jedna z nauczycielek, pracująca niemal od początku w STO na Bemowie (czyli już wówczas – ponad 20 lat). Uznałem to za duży komplement, bo nie jest łatwo wypełniać zadania dyrektora szkoły, w którego profesję, z racji jednoosobowej odpowiedzialności za wszystko, wpisany jest autorytaryzm, a równocześnie tworzyć w placówce przestrzeń dla wyrażania opinii i podejmowania różnych inicjatyw. Jest to tak trudne, że na pewno często nie wychodzi mi najlepiej, ale przecież staram się bezustannie, widzę bowiem w partycypacji ogromną rolę wychowawczą, a także integrującą całe środowisko.

Więcej...

Nasza strona używa, do prawidłowego działania używa technolgii ciasteczek. Więcej informacji na ten temat na stronie: Więcej...