Blog

Czarn(k)a noc w polskiej edukacji

(liczba komentarzy 6)

   Mamy obecnie w rodzimej edukacji trzy porządki.

   Pierwszy buduje minister Czarnek. Jego kolejne posunięcia konsekwentnie prowadzą do nadania polskiej szkole narodowo-patriotyczno-katolickiego wyrazu. Jest więc zapowiedź zmian w liście lektur, gdzie kilka niesłusznych pozycji zostanie zastąpionych słusznymi, w tym twórczością Jana Pawła II. Zanosi się na wprowadzenie obowiązkowego wyboru pomiędzy religią a etyką, co już spotkało się z entuzjastycznym poparciem ze strony Konferencji Episkopatu Polski. Trudno się dziwić, bo w zdecydowanej większości szkół, wobec braku nauczycieli etyki, ów obowiązek oznaczać będzie wybór pomiędzy religią katolicką a etyką wykładaną przez katechetów. Porządek ministra Czarnka oznacza również zerwanie z takim miazmatem liberalizmu, jak (w miarę) demokratyczny wybór dyrektora szkoły na rzecz udawanego konkursu, w którym bezwzględną większością głosów z założenia dysponować będzie przedstawiciel kuratorium. Który to urząd – to kolejny element czarnkowego porządku – już wkrótce ma ostatecznie stanąć na straży prawomyślności kadry pedagogicznej, dyscyplinując – do usunięcia ze stanowiska lub zawodu włącznie – wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób w swoich działaniach postąpią wbrew państwowej ideologii.

Więcej...

Adasiu, lepiej nie wkładaj w poniedziałek okularów!

(liczba komentarzy 6)

   To będzie historia budująca. O tym, że można - mając inne wykształcenie - zobaczyć w zawodzie nauczyciela to wszystko, co jest w nim piękne i z powodzeniem wykonać duży wysiłek, by nauczycielem zostać. Cieszyć się tym bez żadnych warunków wstępnych. Dostrzegać w ludziach dobro. Mądrze korzystać z ocen, nawet cyferkowych. I nadawać głębokie znaczenie pojęciu "relacje".

   Ja dzisiaj jestem tylko kronikarzem, ale upowszechniam tę historię z ogromną radością. Panie i Panowie, kurtyna w górę!

Więcej...

Kręta droga do wyjścia z cienia

(liczba komentarzy 16)

   Ogłoszony przez władze plan stopniowego powrotu uczniów do stacjonarnej nauki spotkał się w środowisku szkolnym, o dziwo, z bardzo różnym przyjęciem. Oczywiście nie zabrakło głosów radości, zarówno wśród nauczycieli, jak rodziców. Co za ulga, nareszcie nie z domu! Nareszcie bezpośrednio! Nareszcie normalnie! Pojawiło się jednak również wiele obaw. Powszechny niepokój budzą potencjalne złe skutki epidemiczne ponownego wtłoczenia młodych ludzi do szkolnych budynków. Jest on o tyle uzasadniony, że bilet do normalności, jakim w obecnych warunkach jest szczepienie, pozostaje niedostępny dla dzieci i młodzieży, a i ostatni chętni dorośli zostaną zaszczepieni w Polsce nie wcześniej niż podczas wakacji. Po co więc narażać zdrowie publiczne dla dosłownie kilku tygodni chodzenia do szkoły, w czasie kiedy i tak głównie wystawiane są stopnie, a potem wszyscy zwyczajowo zastygają, oczekując już tylko rozdania świadectw?!

Więcej...

Powrót do szkoły, czyli... do czego?

(liczba komentarzy 1)

   Zorganizowana 17 kwietnia przez Społeczne Towarzystwo Oświatowe telekonferencja pn. „Głowa w koronie”, poświęcona kondycji psychicznej uczniów po roku od wybuchu pandemii, miała doskonały timing. Z ostatnich wypowiedzi ministra Czarnka, jak również rozwoju sytuacji epidemicznej wynika, że powrót do szkół rysuje się coraz bardziej realnie. Refleksja nad spodziewanymi następstwami blisko roku zdalnej edukacji jest więc w tym momencie niezwykle na czasie. Prawdopodobnie wszyscy dyrektorzy szkół, większość nauczycieli oraz wielu rodziców zastanawia się, jak to teraz będzie.

Więcej...

Pomóżmy dzieciom narodzonym (w latach 2004-05) !!!

(liczba komentarzy 8)

   Mało jest kwestii tak ważnych dla społeczeństwa podczas pandemii, jak stan powszechnej edukacji. Na razie tylko domyślamy się skali negatywnych skutków zdalnej nauki i długotrwałej izolacji młodych ludzi, ale już obecne doświadczenia rodziców i nauczycieli każą oczekiwać ogromnych problemów. Oczywiście można przyjąć, że kiedy wszyscy wrócą do szkół, życie wskoczy na utarte tory, dzieci odnajdą się w codziennym reżimie i rychło zapomną o doświadczeniach minionego czasu. Ale to złudna nadzieja. Na pewno jedni uczniowie poradzą sobie lepiej, inni gorzej, jednak tych drugich prawdopodobnie będzie znacznie więcej, niż zdoła udźwignąć wątły system wsparcia psychologiczno-pedagogicznego. Tym bardziej warto już teraz podjąć działania, które ograniczą zakres spodziewanych problemów. Jednym z nich jest rezygnacja, przynajmniej czasowa, z wprowadzenia dodatkowego egzaminu po klasie ósmej. Postulat ten funkcjonuje w obiegu społecznym od pewnego czasu, także na poziomie parlamentarnym, i jest doskonale znany w ministerstwie. Rozstrzygnięć chwilowo nie ma, ale są podstawy do nadziei, że rozum zwycięży i ten niezwykle prosty, bezkosztowy sposób ulżenia uczniom obecnych klas siódmych, a może i szóstych, przyoblecze się w ciało.

   Pora zająć się tematem pokrewnym, jakim jest nowa matura.

   Właśnie opublikowano informatory maturalne dla uczniów, którzy mają za sobą półtora roku nauki w szkołach ponadpodstawowych, w tym rok w formie zdalnej, a już za dwa lata mają zdawać egzamin w nowej formule. Ogłoszono je dopiero teraz, choć przyzwoitość wymagałaby, by nie tylko podstawę programową, ale także zasady egzaminu podać do wiadomości przed rozpoczęciem cyklu kształcenia. I może nie byłby to tak wielki problem, gdyby nowa matura nie była znacznie trudniejsza, niż jej dotychczasowa wersja.

   Uczniowie urodzeni w 2004 roku (lub w 2005, jeśli poszli do szkoły w wieku 6 lat) są szczególnie poszkodowani przez „dobrą zmianę w edukacji". Od początku pełnią rolę królików doświadczalnych kolejno wprowadzanych rozwiązań, a ich fatalną sytuację pogorszyła jeszcze pandemia. Trudno zgodzić się z prezydentem Dudą, który w swoim czasie powiedział, że „mieli pecha”. Ich los został zdeterminowany przez złe decyzje polityków, a nie żadne fatum. Oczywiście, co się stało, to się nie odstanie, ale można jeszcze oszczędzić im kolejnego ciężaru, jakim stanie się niechybnie przygotowanie do nowej matury, szczególnie po doświadczeniach pandemii.

   Jestem dyrektorem liceum – w tym nieszczęsnym roczniku są także moi uczniowie. Czuję się w obowiązku wystąpić w roli ich rzecznika. Dlatego zwracam się z apelem do pana ministra Czarnka, aby odłożyć wprowadzenie maturalnej zmiany do 2025 roku. Obecnym uczniom zreformowanych szkół ponadpodstawowych się to po prostu należy!

Więcej...

Panorama wyzwań szkolnych - dla rodziców i nauczycieli

(liczba komentarzy 4)

   Kolejne, trzecie już święta spędzamy w warunkach pandemii. Rekordowa liczba zakażeń COVID studzi nawet ten delikatny optymizm, jaki można by odczuwać wraz z rosnącą liczbą szczepionych i coraz cieplejszą, wiosenną aurą. Dominują więc dość rozpaczliwe życzenia wielkanocne, żebyśmy jak najszybciej wrócili do stacjonarnej nauki, i żeby było wreszcie normalnie. Oczywiście tli się jakaś nadzieja, bo ta umiera ostatnia, ale chyba mało kto wierzy w radykalne poluzowanie ograniczeń jeszcze w tym roku szkolnym. Trudno zapomnieć, że Polska znajduje się w światowej czołówce, jeśli chodzi o liczbę zakażeń i nadwyżkę zgonów ponad średnią wieloletnią…

   Pocieszające – choć oczywiście w innym wymiarze – jest natomiast ogromne zainteresowanie edukacją i jej problemami. Chyba nigdy debata publiczna w tym zakresie nie była tak ożywiona. Rośnie świadomość, że zabrnęliśmy w ślepy zaułek, mnożą się więc pomysły zmian, i drobnych, i rewolucyjnych. Zdalne nauczanie ujawniło rozmaite wady naszego szkolnictwa, ale także wymusiło pewien postęp technologiczny i (jednak) mentalny. Co prawda, za sprawą pandemii oraz takiej a nie innej ekipy władającej narodową edukacją i nauką, funkcjonujemy póki co na jałowym biegu, ale energia potencjalna zmiany powoli się kumuluje. Coraz większa część społeczeństwa zdaje sobie sprawę, że w dotychczasowym modelu można jedynie trwać, przerzucając się między szkołą a domem pełnymi emocji zarzutami za błędy i niedomagania, których rozwiązanie po części tylko zależy od ludzi. Tymczasem w dużej mierze decydują o nich mechanizmy wbudowane w zarządzanie systemem, głęboko zaszyte w przepisach prawa oświatowego.

   Nawet jednak w obecnych warunkach warto lokalnie szukać lepszych rozwiązań i planować nowe działania. Samo dno kryzysu to doskonała sposobność, by wyjść naprzeciw niektórym problemom, a zarazem dobry pretekst, by zmobilizować społeczność szkolną i w ten sposób tchnąć energię w ludzi poobijanych przez pandemię. Oczywiście jest to postulat głównie pod adresem liderów, jakkolwiek warto, by możliwie duża grupa rodziców uczniów, a także nauczycieli, choć ci oglądają sytuację od wewnątrz, również miała okazję poznać tło potencjalnej ucieczki do przodu.

   Taką panoramę wyzwań szkolnych miałem niedawno okazję zaprezentować podczas zebrania rodziców dzieci mających od nowego roku szkolnego rozpocząć naukę w STO na Bemowie. Teraz publikuję ją w tym miejscu z myślą o większej grupie odbiorców.

Więcej...

Hodujmy skowronki!

(liczba komentarzy 0)

   Cały jestem w skowronkach. Stan błogostanu i dojmującej chęci przytulenia całego świata zawdzięczam pomysłodawcom baneru, który zawisł dziś rano niespodziewanie na ogrodzeniu szkolnego boiska STO na Bemowie.

Więcej...

Uczniowie powinni wrócić do szkół, ale.. to nie takie proste!

(liczba komentarzy 2)

   Na naszych oczach rozegrała się właśnie kolejna odsłona pandemicznego teatru absurdów w kraju nad Wisłą. Oto główny doradca władz ds. COVID, Andrzej Horban, przestrzegł, że z powodu gwałtownego wzrostu liczby zachorowań rząd jest o krok od „zamknięcia kraju”. Niemal równocześnie członek tegoż rządu, minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek, zadeklarował przywrócenie nauki w szkołach od 12 kwietnia, „jeśli będzie to możliwe”.

   O ile kogoś zaszokowała sprzeczność tych wypowiedzi, to powinien zwrócić uwagę, że jest ona pozorna. Decyduje o tym maleńkie słowo „jeśli”, które daje szefowi MEiN niepodważalne alibi – w końcu jeśli kraj będzie zamknięty, to otwarcie szkół nie będzie możliwe. Choć on, Drodzy Rodzice, Nauczyciele i Uczniowie, tak bardzo tego pragnie…

Więcej...

W oczekiwaniu natchnienia

(liczba komentarzy 3)

   Podobno zaniedbuję blog „Wokół szkoły”. Kilku czytelników zauważyło mianowicie, że przez całe trzy tygodnie nie opublikowałem nowego artykułu. Także sztuczna inteligencja fejsbuka od pewnego czasu proponuje mi „narzędzia, które pomogą odzyskać popularność”. Niestety, nie umiem odpowiedzieć wynalazkowi Marka Zuckerberga, że mój niewątpliwy uwiąd twórczy, to, mówiąc językiem Wiecha, nie jego babci zamazany interes. Tym bardziej, że jeśli komuś brakuje Pytlaka, ma na fejsie niezmierzone zasoby twórczości innych publicystów. Tylko czytać, jeśli ktoś ma jeszcze siłę i chęci. Ale życzliwym Czytelnikom „Wokół szkoły” należy się wyjaśnienie.

Więcej...

Którędy do zmiany w edukacji?

(liczba komentarzy 19)

   Za sprawą ”Gazety Wyborczej” każdy może być świadkiem ciekawego sporu, który doskonale wpisuje się w żywą obecnie dyskusję o tym, jak powinna wyglądać współczesna szkoła i jakich zmian potrzebuje. Po jednej stronie występuje Wojtek Gawlik, nauczyciel, działacz edukacyjny (Edu-klaster) – osoba niezwykle aktywna w debacie toczącej się w internecie na ten temat. Po drugiej – Maciej Jakubowski, socjolog oraz ekonomista z cenzusem habilitacji, w swoim czasie współtwórca koncepcji edukacyjnej wartości dodanej (EWD), ekspert w międzynarodowych badaniach prowadzonych pod auspicjami OECD (m.in. PISA), w latach 2012-2014 wiceminister w MEN, a obecnie adiunkt na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Pan Jakubowski jest także szefem Fundacji Naukowej Evidence Institute, prowadzącej m.in. badania młodzieży  pn. „Kompetencje dla przyszłości” oraz ranking „Miejsca przyjazne edukacji” wskazujący samorządy, gdzie edukacja jest na najwyższym poziomie.

Więcej...

Nasza strona używa, do prawidłowego działania używa technolgii ciasteczek. Więcej informacji na ten temat na stronie: Więcej...