8 lutego szefowa MEN podpisała rozporządzenie o minimalnych stawkach wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli i z tej okazji wystosowała list. Nie, tym razem nie zamierzam na niego odpisywać. Starczy. Ludzie bardziej wpływowi ode mnie rzucają grochem o ścianę poglądów pani Zalewskiej – bez rezultatu. Odpowiedzi więc nie będzie. Tak się jednak składa, że autorka uprzejmie poprosiła mnie i tysiące moich koleżanek i kolegów po dyrektorskim fachu, abyśmy zapoznali nauczycieli z treścią jej listu. Z całego serca popieram! Faktycznie, warto zadbać, by personel pedagogiczny był na bieżąco z tym, co ma do ogłoszenia najwyższa władza oświatowa. Ponieważ jednak nie jest żadną tajemnicą odmienny pogląd na sprawy poruszone w liście, jaki prezentuje nie tylko duża rzesza nauczycieli, ale także ich związki zawodowe, list pani minister pozwalam sobie opatrzeć koniecznymi przypisami, i sugeruję dopiero w takiej postaci przekazać go zainteresowanym.
A co do raportowania do kuratoriów, o które autorka również uprzejmie poprosiła – nie wątpię, że stosowne raporty napłyną. Znajdą się też odpowiednie wpisy w szkolnej dokumentacji. Nie pierwszy, nie dziesiąty i nie setny raz w oświacie udokumentujemy coś dla świętego spokoju, bez żadnej wiary w sens tej czynności.