Blog

Czułość - cudowne narzędzie wychowania

(liczba komentarzy 4)

   Obok docenionych Nagrodą Nobla zasług Olgi Tokarczuk jako twórczyni światowej literatury, pisarka zyskała uznanie, wręcz podziw ogromnego międzynarodowego audytorium w następstwie swojego noblowskiego wykładu, w brawurowy sposób wprowadzając do językowego obiegu nowy sposób pojmowania słowa „czułość”. Zasługa to oczywiście nieporównywalnie mniejsza rangą, ale kto wie, czy nie bardziej użyteczna dla szerokiego kręgu refleksyjnych ludzi, także tych, którzy niekoniecznie kiedykolwiek sięgną po prozę polskiej autorki.

Więcej...

Quidquid doces tibi doces!

(liczba komentarzy 2)

   Rozpocznę ten artykuł wyznaniem niespotykanym u nauczyciela. Przyznam mianowicie z całą szczerością, że nigdy specjalnie nie przejmowałem się, czy moi uczniowie dobrze poznają wykładany przeze mnie przedmiot: początkowo biologię, potem przez długie lata chemię, aż wreszcie przyrodę. Jedynki z prac klasowych nie budziły mojej frustracji, bowiem stawiałem je rzadko. Zawsze starałem się tak konstruować sprawdziany, by nawet słaby uczeń był w stanie osiągnąć sukces, albo choćby sukcesik w postaci oceny dopuszczającej. Zatwardziałych nieuków, niezdolnych skorzystać z tej oferty, było niewielu. A pod koniec, kiedy uczyłem przyrody w klasie szóstej, już w ogóle nie robiłem klasówek. Postępy uczniów śledziłem obserwując ich pracę podczas lekcji, słuchając wypowiedzi, rozmawiając. Problemy, które przed nimi stawiałem, rozwiązywali zazwyczaj zbiorowym wysiłkiem, a ja nawet nie próbowałem dochodzić, czy ktoś wnosi od siebie więcej, czy mniej. Taka współpraca z uczniami sprawiała mi wielką przyjemność, a i poświęcony czas chyba nie szedł na marne; w każdym razie w anonimowej ankiecie pod koniec roku szkolnego przeczytałem sporo pozytywnych komentarzy, a wśród nich nawet taki: „Na tych lekcjach nauczyłem się najwięcej”.

Więcej...

Odpowiedzialność "dojrzałego nastolatka"

(liczba komentarzy 6)

   Tym razem na łamach „Wokół szkoły” publikuję artykuł, którego nie jestem autorem. Zdarza się to po raz pierwszy, co nie znaczy, że ostatni. Napisała go pani Dagmara Masłowska, mama jednej z uczennic z STO na Bemowie, i pierwotnie przesłała do mnie e-mailem z następującym wyjaśnieniem:

(...) Zeszłotygodniowe spotkanie [dyrekcji z „trójką klasową” jednej z klas – przyp. JP] wyzwoliło we mnie chęć napisania tego, co kolokwialnie mówiąc "tłucze" się we mnie od dłuższego czasu. Zatrzymałam się zatem w całym tym codziennym biegu w covidowym świecie i spisałam to, co mnie w jakiś sposób uwiera. Nie zbawię świata, nie zmienię innych, ale mogę zmieniać siebie, co w mniejszym lub większym stopniu wydaje mi się, że mi się udaje. Mogę też uwrażliwiać moje dzieci na drugiego człowieka. I na prawdę. I mogę podzielić się z Panem swoimi myślami jako rodzic dorastającej nastolatki :).

Tekst zamieszczam poniżej. Zatytułowałam go Odpowiedzialność "dojrzałego nastolatka", jako że takie określenie usłyszałam od jednej z mam nie dalej jak rok temu, podczas spotkania rodziców. Bardzo mi się ten oksymoron spodobał i chętnie dzielę się nim z innymi (...).

Więcej...

Czy można polubić szkołę? - część 2

(liczba komentarzy 4)

   Drugim kluczem do lubianej szkoły jest SWOBODA.

   Za rządów w MEN ministra Giertycha (Boże, to już naście lat!) ogłoszono program „Zero tolerancji” Sprowadzał się on do pewnego katalogu represyjnych działań, które wraz z powszechnym „umundurkowieniem” uczniów miały ograniczyć pleniącą się (ponoć) w szkołach agresję. Nieśmiałe propozycje niektórych psychologów i nauczycieli, by zamiast agresję zwalczać agresją zwiększyć liczbę pedagogów szkolnych, zmniejszyć liczebność klas i poszerzyć ofertę szkół o zajęcia dodatkowe itp., nie znalazły specjalnego posłuchu. W debacie telewizyjnej, którą w owym czasie miałem okazję oglądać, owe propozycje zostały „na pniu” odrzucone przez przedstawiciela ministerstwa, jako po prostu zbyt kosztowne.

Więcej...

Czy można polubić szkołę? - część 1

(liczba komentarzy 7)

   Może to i dziwny temat w czasach zdalnego nauczania, które zorganizowanej edukacji niezbyt służy, ale lada moment rozpocznie się rok 2021, a wraz z nim zaświta nowa nadzieja. Wszystkim zatem, którzy myślą nad tym co zrobić, by polska szkoła stała się lepsza, dedykuję pierwszą część artykułu poświęconego temu tematowi. Druga pojawi się niebawem. W nadziei i oczekiwaniu na rychłą normalność.

* * *

   Gwałtowne zmiany zachodzące we współczesnym świecie pod wpływem nowych technologii podważyły sens uświęconego tradycją modelu wychowania młodego pokolenia, na obraz i podobieństwo dorosłych. Rodzice i dziadkowie stali się nagle wzorcami pod wieloma względami anachronicznymi. Na domiar złego nikt nie wie, jak będzie wyglądał świat za lat dwadzieścia, a nawet w krótszej perspektywie. Pewne jest tylko, że będzie on zupełnie inny niż ten, w którym dorastały poprzednie pokolenia. Niełatwo w tej sytuacji odnaleźć się współczesnemu wychowawcy – rodzicowi lub nauczycielowi. Sądzę jednak, że osadzenie wychowania na mocnym fundamencie ponadczasowych wartości moralnych, poprzez kształcenie takich cech jak odpowiedzialność, otwartość, umiejętność współpracy i wiara we własne siły, także w przyszłości będzie stanowić mocną przesłankę powodzenia życiowego. Problem tylko, co robić, by owe cechy miały w ogóle szansę się rozwinąć.

Więcej...

Jestem nauczycielem. Wierzę w naukę.

(liczba komentarzy 21)

   Dzisiaj w komentarzu na profilu FB NIE dla chaosu w szkole napisałem takie oto słowa:

Uważam, że ustawienie nauczycieli w kolejce do szczepienia zaraz po medykach jest właściwym posunięciem. Zamierzam skorzystać z możliwości zaszczepienia się najszybciej, jak się da.

   Była to moja reakcja na post, w którym przytoczono deklarację ministra Czarnka, że nauczyciele będą w pierwszej grupie objętej szczepieniami przeciw COVID-19.

Więcej...

Dekonstrukcja hybrydy

(liczba komentarzy 4)

   Czy wiesz, Czytelniku, co kryje się pod pojęciem nauczania hybrydowego? Otóż w takim wariancie edukacji – cytuję za portalem mamadu.pl – uczniowie część zajęć szkolnych odbywają stacjonarnie z nauczycielem, a częściowo pracują w domu, opierając się na otrzymanych materiałach elektronicznych, zapewnionych przez pedagogów.

   Podoba Ci się to wyjaśnienie? Mnie nie bardzo, bo rodzi od razu kilka pytań. Czy uczniowie mogą otrzymywać materiały w formie innej niż elektroniczna? Czy praca w domu ma być całkowicie samodzielna? Czy może nauczyciele powinni organizować i prowadzić zarówno zajęcia stacjonarne, jak zdalne…? Dla dyrektora szkoły, który ma (podobno) decydować o szczegółach nauczania hybrydowego, te wątpliwości są fundamentalne. I – jak się jeszcze okaże – niejedyne.

Więcej...

Najpiękniejszy dzień tej jesieni

(liczba komentarzy 2)

   Wczoraj odbyły się w naszej szkole pierwsze badania przesiewowe dla pracowników w kierunku COVID-19. Zamówione na początku października, zostały zrealizowane dopiero teraz, bo był to najwcześniejszy dostępny termin. Trochę obawiałem się, że będzie już „po ptakach”, skoro większość nauczycieli od kilku tygodni prowadzi zajęcia zdalne, ale jednak nie – personel, nie tylko pedagogiczny, zjawił się tłumnie (choć w odstępach czasowych), a na drugi termin szykuje się równie dobra frekwencja.

Więcej...

Rekompensata minus

(liczba komentarzy 14)

   Rozmaite problemy i wpadki Zjednoczonej Prawicy, które część komentatorów traktuje jako sygnały zmierzchu tego ugrupowania, nie powinny przesłaniać naprawdę dużej zręczności tego obozu politycznego w socjotechnice i manipulacji. Od kilku lat dajemy się nabrać na różne sztuczki, a mówiąc „my” mam namyśli nawet zdeklarowanych przeciwników Jarosława Kaczyńskiego i spółki. Najświeższym tego przykładem jest tzw. „500+ dla nauczycieli”.

   Obecna władza z „plusów” uczyniła swój znak firmowy. Perła w koronie, to oczywiście „500+” dla każdego dziecka. Mamy też wyprawkę szkolną, czyli „300+”. Seniorom podrzucono „Emeryturę +”. Teraz także nauczyciele dostali swoje 500+. Ale czy podobna konstrukcja językowa oznacza to samo?! Nie – i tu jest pies pogrzebany.

 

Więcej...

Dziś, jutro, pojutrze – w szkole

(liczba komentarzy 2)

   Alina Kozińska-Bałdyga z Federacji Inicjatyw Oświatowych opublikowała na portalu ngo.pl ciekawy artykuł pt. „Marzenia o dobrym ministrze edukacji”. Znalazł się w nim fragment, który urzekł mnie, a zarazem zawstydził:

Marzenia, to stara i sprawdzona metoda. Wystarczy przypomnieć, iż w najtragiczniejszych czasach II wojny światowej program wychowawczy Szarych Szeregów był oparty na myśleniu, co ma być nie tylko dziś i jutro, ale i pojutrze. Władysław Tatarkiewicz napisał swoją książkę „O szczęściu” w czasie wojny. To była ucieczka w marzenia. Moja matka, gdy przyjechała do obozu koncentracyjnego, to zastała w nim nauczycielki – więźniarki, które dla młodych dziewczyn na najwyższej pryczy organizowały zajęcia edukacyjne, a w ich trakcie zachęcały do myślenia o tym, co będzie po wojnie. To tam moja matka podjęła decyzję, że zostanie architektem, aby odbudowywać z ruin Warszawę. Marzenia pozwalały przetrwać. 

Mamy trudny czas. Proponuję – po tym, jak wypowiadaliśmy się o nowym –  porozmawiać o przyszłym wymarzonym ministrze edukacji.

Więcej...

Nasza strona używa, do prawidłowego działania używa technolgii ciasteczek. Więcej informacji na ten temat na stronie: Więcej...