Blog

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

(liczba komentarzy 1)

   Początek jesieni upływa pod znakiem mobilizacji przeciwników chaosu w edukacji, czyli reform zapowiadanych przez panią minister Zalewską. Obok wcześniejszych petycji, wezwań i apeli rozpowszechnianych w internecie oraz publicystyki wskazującej rozmaite (delikatnie mówiąc) mankamenty „dobrej zmiany”, pojawiły się manifestacje uliczne. Każdy, kto zdaje sobie sprawę, jak trudno jest skłonić nauczycieli do aktywnego protestu, doceni, pozornie tylko skromną, szacunkową liczbę 20-25 tysięcy uczestników pikiet przed urzędami wojewódzkimi, które odbyły się 10 października pod egidą Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Więcej...

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

(liczba komentarzy 1)

   Tak jak się trochę obawiałem, mój poprzedni wpis na blogu, wskazujący na niebezpieczeństwo związane z zapowiadaną przez panią minister Zalewską obowiązkową rejestracją osób wchodzących do szkoły, nie wzbudził specjalnego zainteresowania. Garść lajków, kilka udostępnień i jeden, jedyny komentarz, życzliwy, ale otwarcie sceptyczny wobec mojego wywodu. Bardzo jednak symptomatyczny, więc pozwolę sobie go tutaj zacytować.

A jaką wagę ma argument o rejestracji do proponowanej zmiany? To tak, jakby mechanik, stojący przed samochodem z niesprawnymi hamulcami, stwierdził, że kolor maski uniemożliwia bezpieczną jazdę. To już bicie piany. Czy naprawdę z merytorycznej dyskusji sami rezygnujemy?

Z całym szacunkiem dla autora, śmiem twierdzić, że strzelił sobie w kolano. Argument o budowaniu bezpieczeństwa w wyniku rejestrowania gości potwierdza tezę, że przygotowujemy uczniów do życia we współczesnym świecie. Bramki, numerki i monitoring są w każdym urzędzie, a nawet i placówkach zdrowia. Czyli wszystko gra.

Życzyłabym sobie więcej merytoryki niż czepiania się dziury w całym.

Pozdrawiam serdecznie

Więcej...

Zabezpieczenia buduje się w głowach

(liczba komentarzy 0)

   Minęło już dwa i pół miesiąca od wystąpienia pani minister Zalewskiej w Toruniu i ogłoszenia przez nią planów „dobrej zmiany” w edukacji. Mimo wakacyjnej pory owo exposé zostało sumiennie skrytykowane przez wielu komentatorów, w tym także niżej podpisanego. Bóg mi świadkiem i Czytelnicy kwartalnika „Wokół szkoły” także, że byłem daleki od entuzjazmu w ocenie działań poprzednich ministrów edukacji, ale zmiany, na które dopiero się zanosi, do tradycyjnego już braku całościowej i perspektywicznej wizji rozwoju systemu edukacji dokładają obietnicę solidnego zamieszania, które uderzy w uczniów, nauczycieli i rodziców.

Więcej...

Lubię szkołę!

(liczba komentarzy 1)

   Tym razem będzie w miarę krótko i optymistycznie.

   Krótko, bo ostatnie dni sierpnia są dla nas wszystkich w szkole czasem wytężonej pracy. Bodaj nawet bardziej intensywnej niż wtedy, gdy pojawią się już uczniowie. Na pisanie bloga doba jest stanowczo zbyt krótka.

   Optymistycznie – pomimo zbliżającej się „dobrej zmiany” – bo w dwudziestym ósmym roku kierowania szkołą wciąż czuję radość z perspektywy powrotu do szkolnej codzienności, która jest dla mnie wciąż obietnicą coraz to nowych przygód.

   A jeśli już o szkolnej codzienności mowa...

Więcej...

Poglądy zbyt rzadko (w szkole) kwestionowane (3)

(liczba komentarzy 1)

   Niezależnie od tego, z jak wielkim natężeniem toczy się publiczna debata na temat roli nauczyciela we współczesnej szkole, w powszechnej świadomości niezmiennie tkwi przekonanie, że jego podstawowym zadaniem jest po prostu uczyć. Nauczanie młodych ludzi jawi się społeczeństwu czynnością nieledwie produkcyjną, zależną przede wszystkim od indywidualnych umiejętności nauczyciela i zastosowanych przezeń metod.

   W gruncie rzeczy trudno dziwić się temu poglądowi. Wypływa on z odwiecznej tradycji posyłania dziecka do szkoły „po naukę”. Ugruntowany jest testami, za pomocą których państwo stara się mierzyć skuteczność owej nauki. Dodatkowo zaś umacnia go rygor prawa, wprost nakładającego na nauczyciela obowiązek „zrealizowania podstawy programowej”, czyli przekazania określonego zestawu informacji i wykształcenia konkretnych kompetencji.

Więcej...

Poglądy zbyt rzadko (w szkole) kwestionowane (2)

(liczba komentarzy 0)

   Rola, jaką w życiu polskiej szkoły odgrywają lub powinni odgrywać rodzice jest tylko dość ogólnie zarysowana w prawie oświatowym, co można uznać za przejaw pewnego pragmatyzmu. Rodzicielskie szeregi są po prostu niezwykle zróżnicowane. Na jednym ich krańcu lokują się wyznawcy poglądu o potrzebie dużego zaangażowania, zarówno w sferze zarządzania i nadzoru, jak uczestnictwa w życiu społecznym szkoły. Na drugim znajdują się zdeklarowani zwolennicy świętego spokoju, oczekujący, że nauczyciele sprawnie i kompetentnie zrealizują swoje zadania, w miarę możności nie absorbując uwagi (i czasu) opieki domowej. Pomiędzy tymi skrajnościami rozciąga się wielka różnorodność postaw, zazwyczaj zależnych od różnych lokalnych czynników, choć z dużym odchyleniem w stronę bierności. Z tego powodu trudno wskazać stereotypy dotyczące relacji ze szkołą, dominujące w świadomości całej tak zróżnicowanej grupy. Bez wątpienia natomiast można się ich doszukać w wypowiedziach polityków i działaczy oświatowych, zabierających głos w imieniu rodziców, oraz w publicystyce dotyczącej edukacji. Wynika z nich jednoznacznie, że rodzice uczniów stanowią istotny element społeczności szkolnej, a przez wspólnotę celu, jakim jest dobro dziecka, są najważniejszymi sojusznikami nauczycieli w procesie kształcenia. Ten pogląd jest tak mocno artykułowany w publicznej debacie, że można go wręcz uznać dzisiaj za element rodzimego kanonu poprawności politycznej.

Więcej...

Poglądy zbyt rzadko (w szkole) kwestionowane

(liczba komentarzy 1)

   Na początku wakacji miałem przyjemność wziąć udział w dorocznej konferencji pedagogicznej pod nazwą „Inspiracje”. Było to ciekawe wydarzenie, które zgromadziło w auli Biblioteki Narodowej w Warszawie z górą trzy setki pasjonatów, gotowych poświęcić sprawom edukacji pierwsze dni letniego wypoczynku. Tematem mojego wystąpienia były stereotypy rządzące polską szkołą, skutecznie utrudniające jej rozwój i unowocześnienie. Żywa reakcja publiczności i otrzymane w kuluarach podziękowania, za „wskazanie spraw, które wszyscy widzą, ale mało kto je sobie uświadamia”, utwierdziły mnie w przekonaniu, że dotykam problemu, o którym warto głośno mówić. Postanowiłem więc główne tezy swojego wystąpienia zaprezentować na blogu, z myślą o tych, którzy na konferencji nie byli, a chcieliby przyjrzeć się niewidzialnym więzom, krępującym umysły nauczycieli, rodziców i urzędników oświatowych. Zastrzegam jednak, że temat jest szerszy niż zostanie to przedstawione poniżej, to znaczy, że owych stereotypów jest znacznie więcej. O niektórych, tutaj pominiętych, pisałem już wcześniej, w drugim numerze kwartalnika „Wokół szkoły” („Szkoła w okowach stereotypów”), inne znajdą się dopiero w pełnej panoramie zagadnienia, którą mam nadzieję stworzyć w przyszłości.

 

Więcej...

List otwarty do rodziców i nauczycieli

(liczba komentarzy 0)

   Minister Anna Zalewska zapowiedziała, że 27 czerwca ogłosi w Toruniu ostateczny kształt reformy systemu edukacji. Z kręgów rządowych docierają do opinii publicznej jedynie wyrywkowe informacje. Jedną z proponowanych zmian ma być podobno skrócenie czasu nauki w szkole podstawowej. W naszej opinii byłoby to najgorsze z możliwych rozwiązań. Podczas kampanii wyborczej PIS zapowiadało dokładnie odwrotny kierunek, czyli wydłużenie nauki w szkole podstawowej, uzasadniając takie rozwiązanie wieloma rzeczowymi argumentami. Gdy nie ma żadnych pewnych informacji, wyrażanie opinii może wydawać się przedwczesne, ale gdy program zostanie ogłoszony, będzie już za późno.

Więcej...

Edukacyjna kwadratura koła

(liczba komentarzy 6)

   Przede wszystkim muszę uprzedzić, że to, co najważniejsze, będzie dalej. Najpierw zrelacjonuję swój udział w debacie #3TEZY O EDUKACJI, zorganizowanej 20 maja br. przez Fundację Szkoła Liderów, która ugruntowała moje przemyślenia w kwestii tytułowej kwadratury koła. W debacie wziął udział wiceminister Maciej Kopeć z MEN, w ostatniej chwili zastępując awizowaną wcześniej minister Annę Zalewską. Drugim uczestnikiem był Jerzy Lackowski, pedagog, publicysta, a w przeszłości wieloletni małopolski kurator oświaty. Mnie przypadła rola trzeciego dyskutanta, a jako dyrektor szkoły reprezentowałem praktykę pedagogiczną.

   Nie da się ukryć, że zaproszenie bardzo mnie ucieszyło. Raz, z racji znalezienia się w gronie, bądź co bądź, ekspertów mających publicznie dyskutować o przyszłości polskiej edukacji. Dwa, z powodu perspektywy spotkania oko w oko z samą panią minister, co rodziło nadzieję uchylenia przynajmniej rąbka tajemnicy, póki co otaczającej reformatorskie zamierzenia ekipy „dobrej zmiany w edukacji”. Niestety, szefowej MEN ostatecznie nie było, a co do „oka w oko” z wiceministrem, kilka słów napiszę nieco dalej.

Więcej...

Alawiu, czyli laurki dla "Pana Derektora"

(liczba komentarzy 2)

   Zaczęło się w pewien poniedziałkowy poranek od głośnego pukania do drzwi mojego gabinetu. Na gromkie „proooszę” do środka dziarsko wmaszerowały dwie pierwszaczki, każda z dużą, kolorową kartką w ręku. Dwie łapki niemal równocześnie wyciągnęły się w moją stronę.

   - To dla pana!

   Na niebieskim kartoniku widniał zarys serduszka i napis: „Dla pana derektora”, mocno wygięty w połowie, bo kredka, najwyraźniej niespodziewanie dla autorki dzieła, dotarła do krawędzi papieru. Zielona laurka drugiej dziewczynki zawierała mniej więcej taką samą treść, tylko serduszko było większe, z wyraźną pasją zamalowane w środku i wyposażone w oczka, nosek i usta. Całość odebrałem jako naprawdę miłą odmianę od niekończących się kolumn cyfr rozliczenia finansowego, nad którym ślęczałem już od dobrej godziny.

Więcej...

Nasza strona używa, do prawidłowego działania używa technolgii ciasteczek. Więcej informacji na ten temat na stronie: Więcej...