Blog

Kurier z zawieszonej szkoły - numer 03

(liczba komentarzy 1)

   Dzisiaj korespondencja do rodziców i nauczycieli uczniów klas 4-6, wysłana w sobotę.  Co ciekawe, z relacji wychowawczyń dowiedziałem się, że niektórzy młodzi ludzie już wcześniej zaczęli przysyłać im raporty ze swojej aktywności, nie bacząc na czas weekendu. Zaprawdę, zapał niektórych jest godny podziwu!

Więcej...

Kurier z zawieszonej szkoły - numer 02

(liczba komentarzy 0)

   Dzisiaj przygotowaliśmy informację dla uczniów klas 0-3 oraz ich rodziców o tym, jak ma wyglądać nauka od najbliższego poniedziałku. Ma ona formę dwóch listów - jednego adresowanego wprost do osób dorosłych; drugiego do przeczytania przez domowników wspólnie z dzieckiem. Jutro podobna korespondencja pójdzie do naszych 4-6 klasistów. Tymczasem, zgodnie z obietnicą, dzielę się tym, co już gotowe i wysłane w świat.

Więcej...

Kurier z zawieszonej szkoły - numer 01

(liczba komentarzy 6)

   Mój pomysł na czas zawieszenia zajęć szkolnych, opisany w artykule „Dar od losu”, wzbudził bardzo duże zainteresowanie. I dobrze! Z drugiej strony fora edukacyjne i nauczycielskie pełne są opisów sytuacji w konkretnych placówkach, które – o ile są prawdziwe – mogą budzić zdumienie. Odniosę się tutaj do jednego przykładu: wymagania, by w najbliższy poniedziałek zjawili się w szkole wszyscy nauczyciele. Mimo nieobecności dzieci. Nieważne, moim zdaniem, jaka intencja kieruje autorem takiej decyzji. Czy jest to potrzeba zamanifestowania, że skoro jest pensja, to w pracy należy być. Czy może nawet szlachetny zamiar przeprowadzenia nadzwyczajnej rady pedagogicznej – bo trzeba jakoś poukładać zasady zdalnej pracy z uczniami. Tak czy inaczej, jest to działanie fatalne! Najszybszą, najskuteczniejszą, a nie wiadomo czy w ogóle nie jedyną metodą zwalczenia epidemii jest czasowe ograniczenie do minimum kontaktów międzyludzkich, w tym migracji z domu do pracy i z powrotem. Jeśli ktoś ściąga do roboty choćby tylko dwudziestu nauczycieli, potęguje ryzyko dla nich wszystkich, a przy okazji także dla zespołu. Bo jeśli po takim spotkaniu choćby tylko jedna osoba z grona zapadnie na koronawirusa (złapanego nawet zupełnie gdzie indziej), będzie to oznaczało automatycznie kwarantannę dla wszystkich. I kto wtedy, u licha, będzie uczył zdalnie dzieci przebywające w domach?!

Więcej...

Dar od losu

(liczba komentarzy 9)

   Zgodnie z oczekiwaniami koronawirus z Wuhan na dobre rozgościł się w Polsce. Na szczęście nie musieliśmy długo czekać na decyzję o zamknięciu placówek oświatowych. Słuchając dzisiejszych wystąpień premiera oraz ministra edukacji miałem poczucie, że po raz pierwszy od długiego czasu władze zrobiły coś w dziedzinie oświaty z sensem i zgodnie z interesem społecznym. Nie tylko przecięto ważne drogi rozprzestrzeniania się wirusa, ale także uśmierzono objawy paniki, rodzącej się wśród rodziców uczniów w wielu szkołach.

Więcej...

Śmiały krok w kierunku zmiany?

(liczba komentarzy 5)

   Na rodzimym rynku oświatowych idei moją uwagę zwracają poglądy głoszone przez czterech mężów w sile wieku, choć jeszcze niestarych: Wojtka Gawlika, Tomasza Tokarza, Christiana Ostrowskiego i Marcina Stiburskiego. Co najmniej trzech spośród nich posiada dzieci w wieku szkolnym i to właśnie traumatyczne rodzicielskie przejścia z instytucjami edukacyjnymi leżą u źródła ich radykalnych postulatów zmiany. Oraz – jak deklarują – również zdrowy rozsądek. Najogólniej biorąc, marzą o zlikwidowaniu wszystkich ograniczeń tradycyjnej, „pruskiej” szkoły i zbudowaniu nowej edukacji, podążającej za dziećmi, przyjaznej i pozwalającej młodym ludziom odkrywać ich potencjał. To oczywiście (z mojej strony) daleko idące uproszczenie, ale też nie analiza ich koncepcji jest moim celem w tym artykule, ale zwrócenie uwagi na kilka zjawisk, umykających w dyskursie o edukacji.

Więcej...

I jeszcze jeden drobiazg...

(liczba komentarzy 5)

   To będzie krótki wpis, który powstał ad hoc na fali wielkiej popularności poprzedniego, wyjaśniającego, dlaczego w sytuacji nadzwyczajnej nie zadziałamy w szkole tak zdecydowanie i skutecznie, jak by się chciało. W wymianie komentarzy, na naszym własnym podwórku STO na Bemowie, pojawiła się informacja, że są rodzice, którzy w swoich instytucjach w ramach kwarantanny otrzymali polecenie pracy w domu, a dzieci do szkoły posyłają. Jednym z argumentów jest to, że zakażenie koronawirusem – jak słychać – przebiega u dzieci w sposób łagodny i nie prowadzi do przypadków śmiertelnych. Świetnie! Też czuję ulgę.

Więcej...

Lepszej okazji nie będzie, by zrozumieć!

(liczba komentarzy 15)

   Drodzy Rodzice! W ostatnich dniach zwróciliście się do mnie kilkakrotnie, jako dyrektora szkoły, z prośbą o podjęcie działań mających na celu ochronę uczniów przed koronawirusem. Chciałbym skorzystać z okazji, jaką stwarza zagrożenie epidemią, któremu słusznie towarzyszy Wasza ogromna obawa o bezpieczeństwo dzieci. Zamierzam wyjaśnić, dlaczego możliwość skutecznego działania szkoły w kwestach niezwiązanych z dydaktyką (to osobny temat-rzeka) jest, delikatnie mówiąc, ograniczona. Liczę, że w obliczu zagrożenia poświęcicie moim słowom więcej uwagi, niż zazwyczaj.

Więcej...

Do dzieła, Panie Ministrze!

(liczba komentarzy 2)

   "Dyrektor odpowiada za zdrowie i bezpieczeństwo dzieci i dyrektor oraz samorząd mogą również samodzielnie podejmować decyzje" – powiedział dzisiaj przed kamerami minister edukacji Dariusz Piontkowski. A mną cisnęło o ścianę.

Więcej...

O wojach Mirmiła i szkole z disco polo

(liczba komentarzy 5)

   Dzisiejszy artykuł jest odpowiedzią na zamówienie. Jeden z moich kochanych zięciów, który z oświatą ma obecnie tyle wspólnego, że jako świeżo upieczony ojciec za czas jakiś z nią się zderzy, poprosił mnie o opinię w dwóch sprawach, a swoją ciekawość uzasadnił zauważonym na fejsbuku podziałem społeczeństwa w poglądach na oba tematy. Chodzi mianowicie o szkołę o profilu disco polo oraz obecność na liście lektur obowiązkowych w czwartej klasie komiksu Janusza Christy „Kajko i Kokosz. Szkoła latania”.

Więcej...

Szach-mat! I pat...

(liczba komentarzy 21)

   Ruszyła kampania prezydencka, ostatnia, która może cokolwiek zmienić w polskiej polityce przed kilkuletnią przerwą w wyborach. Jak było do przewidzenia, żaden z kandydatów stając w blokach startowych nie odniósł się do problemów edukacji. Po pierwsze dlatego, że nie mieszczą się one w prerogatywach prezydenta. Po drugie, żaden nie ma o nich większego pojęcia, nawet mąż nauczycielki. Po trzecie wreszcie – oraz czwarte, piąte i następne – bo jest to temat o zerowej wadze politycznej.

Więcej...

Nasza strona używa, do prawidłowego działania używa technolgii ciasteczek. Więcej informacji na ten temat na stronie: Więcej...