Blog

Ostatni zgasi światło

(liczba komentarzy 7)

   Być może niektórzy Czytelnicy pamiętają dowcip z czasów PRL-u, jak to wszyscy Polacy udają się na emigrację do lepszego świata, a ostatni przed wyjazdem gasi światło. Nieodparcie przychodzi mi on do głowy, gdy mowa dziś o polskich nauczycielach. Powiedzieć, że nastroje w tej grupie zawodowej są marne, to nic nie powiedzieć. Już teraz dopływ do niej młodych ludzi jest bardzo ograniczony i poważnie obawiam się, że w perspektywie zaledwie kilku lat po prostu zabraknie chętnych, by w naszym kraju uczyć dzieci. A powody tego stanu rzeczy są liczne i bardzo różnorodne.

Więcej...

Najgorszy tydzień roku szkolnego?

(liczba komentarzy 3)

   21 czerwca 2018 roku na blogu Profesora Bogusława Śliwerskiego pojawił się wpis pod tytułem „Najgorszy tydzień roku szkolnego”. Odnosi się on do funkcjonowania szkół w dniach bezpośrednio poprzedzających rozdanie świadectw i stanowi filipikę, której ostrze skierowane jest przeciw nauczycielom i dyrektorom tych placówek. Mówi o tym, m.in., że „od lat nikt nie jest w stanie wyegzekwować od nauczycieli i dyrektorów szkół publicznych tego, by w ostatnim tygodniu roku szkolnego miała w tych placówkach miejsce prawdziwa i rzetelna edukacja”. Że „nauczyciele, także szkół prywatnych, lekceważą swoje obowiązki zawodowe nie prowadząc w tym tygodniu już żadnych zajęć dydaktycznych”. Wreszcie, że „takiego poziomu nierzetelności pedagogicznej, nieuczciwości wobec dzieci i młodzieży nie powinno się tolerować”. Dla kontrastu autor wskazuje przykład przedszkoli, w których „praca wre niezależnie od tego, czy jest to ostatni tydzień roku szkolnego czy wakacyjny okres pracy”.

   Nie będę przywoływał dalszych cytatów, wśród których nie brakowałoby kolejnych stwierdzeń nacechowanych negatywnie wobec nauczycieli (pełny tekst może Czytelnik znaleźć tutaj). Przedstawię natomiast odmienny punkt widzenia na poruszony problem.

Więcej...

Dlaczego edukacja jest ważna - krótka ściągawka dla polityków

(liczba komentarzy 1)

   19 czerwca wziąłem udział w debacie, którą zorganizował na terenie Sejmu klub parlamentarny Platformy Obywatelskiej pod hasłem "Stracone szanse - pierwszy rok deformy edukacji”. Pognała mnie tam ciekawość, co w tak bardzo interesującej mnie dziedzinie mają do powiedzenia przedstawiciele władz największej partii opozycyjnej oraz zaproszeni przez nich goście.

   Obsada wydarzenia była ze wszech miar godna. W prezydium zasiadł przewodniczący PO Grzegorz Schetyna w towarzystwie szefa klubu parlamentarnego Platformy Sławomira Neumanna oraz posłanki Urszuli Augustyn, zajmującej się w partii sferą edukacji. Z kolei czteroosobowa grupa panelistów reprezentowała pospołu władze samorządowe, Związek Nauczycielstwa Polskiego, rodziców oraz działaczy oświatowych. Czyli szerokie spektrum interesariuszy systemu oświaty.

Więcej...

Co dalej po "dobrej zmianie"?

(liczba komentarzy 7)

   Statystyki odwiedzin bloga „Wokół szkoły” pokazują, że artykuły stanowiące bieżącą publicystykę oświatowo-polityczną (takie jak „Pani minister w trzech interakcjach…” czy „Houston, mamy problem!”) mają wielokrotnie więcej czytelników niż teksty bardziej refleksyjne, wśród których szczególnie mizernym odbiorem odznaczył się „System edukacji w służbie społeczeństwa”. Smuci mnie to, choć niespecjalnie zaskakuje, bowiem powszechnie wiadomo, że „klikalność” jest wprost proporcjonalna do ładunku emocjonalnego przekazu. A zatem czytanie o błędach i kłamstwach minister Anny Zalewskiej stanowi dla przeciwników „dobrej zmiany” – lwiej części odbiorców mojej publicystyki – zdecydowanie większą atrakcję niż lektura rozważań, czemu powinien służyć system edukacji. Pierwsze przyjemnie umacnia w przekonaniu, że pani Zalewska i jej reforma, to jedna wielka katastrofa. Drugie w obecnej sytuacji wydaje się jałowe. A w każdym razie – nie budzi emocji.

   Niestety, nawet jeśli bardzo źle oceniać obecną reformę, sama zmiana władzy, bez dobrego pomysłu na przyszłość, to za mało, żeby żyć potem (w placówkach oświatowych) długo i szczęśliwie. Kiedy uda się odsunąć obecną ekipę rządzącą, potrzeba znalezienia odpowiedzi na pytanie, co dalej z polską edukacją, stanie się nagle paląca. Chwilowo wygląda, że może być z tym problem…

Więcej...

Znaki czasów i dlaczego jest tak, jak jest?

(liczba komentarzy 0)

   Już od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem napisania na blogu o zjawiskach, które w sposób szczególny odzwierciedlają zmiany, jakie zaszły w społeczeństwie na przestrzeni ostatnich lat; ważnych z punktu widzenia refleksji pedagogicznej. Muszę zresztą przyznać się do pewnej fascynacji tymi swoistymi „znakami czasów”, jeszcze niedawno trudnymi do wyobrażenia, a teraz spokojnie mieszczącymi się w spektrum normalności. Przedziwna to fascynacja, często pełna niedowierzania, czasem też zadumy nad społeczeństwem najwyraźniej pozbawionym drogowskazów, które kiedyś wydawały się ponadczasowe.

Więcej...

Nagonka pospolita polska

(liczba komentarzy 1)

   Prawdopodobnie znaczna część czytelników mojego bloga – ludzi w sposób szczególny zainteresowanych problemami edukacji, zdążyła już dowiedzieć się o krzywdzie, jaką zrobiła swojej uczennicy pewna nauczycielka „ze szkoły podstawowej nieopodal Gdyni”. Post pierwotnie umieszczony na fejsbuku przez pana Przemysława Kleniewskiego w piątek 20 kwietnia, z siłą wodospadu rozprzestrzenił się w internecie, najpierw wśród ludzi związanych z oświatą, a następnie w mediach o szerszym zasięgu. Ja napotkałem go na Onecie, który zresztą wprost podał nazwę miejscowości, gdzie pracuje owa skazana bez sądu na infamię nauczycielka.

Więcej...

System edukacji w służbie społeczeństwa

(liczba komentarzy 6)

   Wprowadzenie (w trzech odsłonach)

   Około połowy marca – jak Pan Bóg dyrektorowi szkoły przykazał – zabrałem się za projektowanie arkusza organizacyjnego na kolejny rok. I zadumałem nad kołem, jakie na moich oczach zatoczyła historia. Oto bowiem ćwierć wieku temu po raz pierwszy powierzyłem w STO na Bemowie nauczanie biologii i geografii w klasie piątej jednemu nauczycielowi. Teraz, w ramach „dobrej zmiany w edukacji”, przyszło mi przywracać obowiązujący wcześniej podział. A przecież ówczesny eksperyment, kilka lat później usankcjonowany wprowadzeniem w szkołach przedmiotu „przyroda”, wynikał z przesłanek, które do dziś nie straciły aktualności.

Więcej...

Houston, mamy problem!

(liczba komentarzy 2)

   Popularność, jaką zyskał w sieci mój poprzedni wpis na blogu, poświęcony konferencji dziennika „Rzeczpospolita” EDUKATOR 2018, a w jej kontekście osobie pani minister Anny Zalewskiej, bardziej mnie zmartwiła niż ucieszyła. Powiedzmy szczerze – pośród materiałów opublikowanych na stronie „Wokół szkoły”, nie mówiąc już o papierowym kwartalniku pod tym samym tytułem, nie wyróżnia go ani poziom refleksji pedagogicznej, ani jej oryginalność. Za atrakcję można uznać chyba tylko samą krytykę poczynań szefowej resortu edukacji, ale przecież większość moich czytelników i tak negatywnie ocenia dokonania tej pani. A jednak artykuł rozszedł się jak świeże bułeczki. Widać w tym ogromną potrzeba odreagowania poczucia bezsilności wobec trwającej destrukcji systemu edukacji.

   Jako rzekłem, moja satysfakcja z szerokiego zasięgu ostatniej publikacji jest mniejsza niż smutek, że taka jest dzisiaj debata publiczna. Że o pozytywnym odbiorze komunikatu decyduje bardziej jego ładunek emocjonalny niż zawartość merytoryczna. Tymczasem widzę ogromną potrzebę przemyślanych, szeroko zakrojonych i wolnych od emocji działań w sferze edukacji, bowiem system najwyraźniej nie radzi sobie ze zmianami, jakie gwałtownie zachodzą w społeczeństwie.

Więcej...

Pani minister w trzech interakcjach, z uogólnieniem

(liczba komentarzy 11)

   Muszę przyznać, że chyba jeszcze nigdy nie znalazłem się w tak wysokich sferach, jak 15 marca, kiedy to wziąłem udział w jednym z paneli dyskusyjnych w ramach konferencji „EDUKATOR 2018”, organizowanej przez dziennik „Rzeczpospolita”. Jak zapisano w zaproszeniu, celem owego wydarzenia było „zderzenie perspektyw reformatorów i biznesu oraz przygotowanie stosownych rekomendacji”. Rzecz dotyczyła przede wszystkim roli systemu edukacji w przygotowaniu młodego pokolenia do wejścia na rynek pracy.

Więcej...

Najlepiej być młodym, pięknym, bogatym, mądrym i zdrowym!

(liczba komentarzy 9)

   Ilekroć słyszę rozmaite postulaty pod adresem współczesnej polskiej szkoły, tylekroć przychodzi mi na myśl fraza, która zawarłem w tytule tego artykułu. Oczywiście społeczna presja na zmiany jest niezbędna, bez niej ryzykujemy pozostanie na wieki wieków w epoce pedagogiki łupanej, ale doprawdy, niektóre tematy budzą już tylko moje znużenie. Należy do nich kwestia lektur szkolnych i w ogóle roli szkoły w promowaniu czytania książek. W swoim czasie poświeciłem temu artykuł w papierowej wersji „Wokół szkoły” ("O lekturach szkolnych inaczej", nr 3/2014), którego konkluzja była taka, że regres czytelnictwa jest w największym stopniu oczywistym następstwem pojawienia się innych źródeł rozrywki, wiedzy oraz sposobów spędzania czasu. I żadne zaklęcia, ani obarczanie winą szkoły tego stanu rzeczy nie odmienią.

   Do ponownego zajęcia się kwestią lektur skłonił mnie post napotkany na profilu fejsbukowym Fundacji EDU-klaster, autorstwa CEO tej organizacji Wojtka Gawlika. Nasunął mi on cały szereg refleksji, więc postanowiłem skorzystać z okazji i dokonać na blogu „Wokół szkoły” lokowania swoistej marki, jaką stanowi autor rzeczonego artykułu. Z nutą polemiki wobec jego tez, co wcale nie wyklucza szacunku i uznania „za całokształt”.

Więcej...

Nasza strona używa, do prawidłowego działania używa technolgii ciasteczek. Więcej informacji na ten temat na stronie: Więcej...