Blog

Ocena pracy nauczyciela - wizja alternatywna

(liczba komentarzy 17)

   Drogi Czytelniku! Jeżeli jesteś zwolennikiem „dobrej zmiany w edukacji” i pochwalasz reformę wprowadzaną przez panią Zalewską, trafiłeś pod niewłaściwy adres. A może przeciwnie, adres jest właściwy, a dobry los dał Ci szansę przewartościowania poglądów?! Szczególnie jeśli jesteś dyrektorem placówki oświatowej i zachodzisz właśnie w głowę, jak stworzyć regulamin oceny pracy nauczycieli, który nie zabije Cię mitręgą i emocjami w swoim praktycznym zastosowaniu. Pomnij, że to pani minister zgotowała Ci ten los, a czytając dalej zwróć szczególną uwagę na rozdział „Kontekst”.

   Jeżeli natomiast podzielasz przekonanie, że zmiany wprowadzane w oświacie przez obecne władze są fatalne, czytaj z nadzieją aż do końca, bowiem znajdziesz tam zarys propozycji, jak nie łamiąc litery prawa oderwać się od jego ducha i przyjąć rozwiązanie służące przede wszystkim ludziom - nauczycielom i całej społeczności szkolnej, a nie biurokracji. Przechodząc cierpliwie przez kolejne części artykułu prześledzisz tok myślenia, który doprowadził do powstania owego pomysłu.

Więcej...

Odrażający, brudni, źli

(liczba komentarzy 1)

   Tylko raz zdarzyło się wcześniej, że wpis na moim blogu zyskał tak wielką poczytność jak ten opublikowany na początku lipca pod tytułem „Ostatni zgasi światło”. Tyle że zamieszczony jesienią post „#Nieoglupiam” swój duży zasięg zawdzięczał przede wszystkim udostępnieniu go – z przyczyn do dziś dla mnie zagadkowych – na profilu FB Krystyny Jandy. Tymczasem ostatni tekst, o marnej sytuacji zawodowej nauczycieli, a nade wszystko ich fatalnej kondycji psychicznej, rozszedł się jak świeże bułeczki bez podobnego dopalacza. Czyli – silniej niż zazwyczaj przemówił do odbiorców.

Więcej...

Ostatni zgasi światło

(liczba komentarzy 7)

   Być może niektórzy Czytelnicy pamiętają dowcip z czasów PRL-u, jak to wszyscy Polacy udają się na emigrację do lepszego świata, a ostatni przed wyjazdem gasi światło. Nieodparcie przychodzi mi on do głowy, gdy mowa dziś o polskich nauczycielach. Powiedzieć, że nastroje w tej grupie zawodowej są marne, to nic nie powiedzieć. Już teraz dopływ do niej młodych ludzi jest bardzo ograniczony i poważnie obawiam się, że w perspektywie zaledwie kilku lat po prostu zabraknie chętnych, by w naszym kraju uczyć dzieci. A powody tego stanu rzeczy są liczne i bardzo różnorodne.

Więcej...

Najgorszy tydzień roku szkolnego?

(liczba komentarzy 3)

   21 czerwca 2018 roku na blogu Profesora Bogusława Śliwerskiego pojawił się wpis pod tytułem „Najgorszy tydzień roku szkolnego”. Odnosi się on do funkcjonowania szkół w dniach bezpośrednio poprzedzających rozdanie świadectw i stanowi filipikę, której ostrze skierowane jest przeciw nauczycielom i dyrektorom tych placówek. Mówi o tym, m.in., że „od lat nikt nie jest w stanie wyegzekwować od nauczycieli i dyrektorów szkół publicznych tego, by w ostatnim tygodniu roku szkolnego miała w tych placówkach miejsce prawdziwa i rzetelna edukacja”. Że „nauczyciele, także szkół prywatnych, lekceważą swoje obowiązki zawodowe nie prowadząc w tym tygodniu już żadnych zajęć dydaktycznych”. Wreszcie, że „takiego poziomu nierzetelności pedagogicznej, nieuczciwości wobec dzieci i młodzieży nie powinno się tolerować”. Dla kontrastu autor wskazuje przykład przedszkoli, w których „praca wre niezależnie od tego, czy jest to ostatni tydzień roku szkolnego czy wakacyjny okres pracy”.

   Nie będę przywoływał dalszych cytatów, wśród których nie brakowałoby kolejnych stwierdzeń nacechowanych negatywnie wobec nauczycieli (pełny tekst może Czytelnik znaleźć tutaj). Przedstawię natomiast odmienny punkt widzenia na poruszony problem.

Więcej...

Dlaczego edukacja jest ważna - krótka ściągawka dla polityków

(liczba komentarzy 1)

   19 czerwca wziąłem udział w debacie, którą zorganizował na terenie Sejmu klub parlamentarny Platformy Obywatelskiej pod hasłem "Stracone szanse - pierwszy rok deformy edukacji”. Pognała mnie tam ciekawość, co w tak bardzo interesującej mnie dziedzinie mają do powiedzenia przedstawiciele władz największej partii opozycyjnej oraz zaproszeni przez nich goście.

   Obsada wydarzenia była ze wszech miar godna. W prezydium zasiadł przewodniczący PO Grzegorz Schetyna w towarzystwie szefa klubu parlamentarnego Platformy Sławomira Neumanna oraz posłanki Urszuli Augustyn, zajmującej się w partii sferą edukacji. Z kolei czteroosobowa grupa panelistów reprezentowała pospołu władze samorządowe, Związek Nauczycielstwa Polskiego, rodziców oraz działaczy oświatowych. Czyli szerokie spektrum interesariuszy systemu oświaty.

Więcej...

Co dalej po "dobrej zmianie"?

(liczba komentarzy 7)

   Statystyki odwiedzin bloga „Wokół szkoły” pokazują, że artykuły stanowiące bieżącą publicystykę oświatowo-polityczną (takie jak „Pani minister w trzech interakcjach…” czy „Houston, mamy problem!”) mają wielokrotnie więcej czytelników niż teksty bardziej refleksyjne, wśród których szczególnie mizernym odbiorem odznaczył się „System edukacji w służbie społeczeństwa”. Smuci mnie to, choć niespecjalnie zaskakuje, bowiem powszechnie wiadomo, że „klikalność” jest wprost proporcjonalna do ładunku emocjonalnego przekazu. A zatem czytanie o błędach i kłamstwach minister Anny Zalewskiej stanowi dla przeciwników „dobrej zmiany” – lwiej części odbiorców mojej publicystyki – zdecydowanie większą atrakcję niż lektura rozważań, czemu powinien służyć system edukacji. Pierwsze przyjemnie umacnia w przekonaniu, że pani Zalewska i jej reforma, to jedna wielka katastrofa. Drugie w obecnej sytuacji wydaje się jałowe. A w każdym razie – nie budzi emocji.

   Niestety, nawet jeśli bardzo źle oceniać obecną reformę, sama zmiana władzy, bez dobrego pomysłu na przyszłość, to za mało, żeby żyć potem (w placówkach oświatowych) długo i szczęśliwie. Kiedy uda się odsunąć obecną ekipę rządzącą, potrzeba znalezienia odpowiedzi na pytanie, co dalej z polską edukacją, stanie się nagle paląca. Chwilowo wygląda, że może być z tym problem…

Więcej...

Znaki czasów i dlaczego jest tak, jak jest?

(liczba komentarzy 0)

   Już od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem napisania na blogu o zjawiskach, które w sposób szczególny odzwierciedlają zmiany, jakie zaszły w społeczeństwie na przestrzeni ostatnich lat; ważnych z punktu widzenia refleksji pedagogicznej. Muszę zresztą przyznać się do pewnej fascynacji tymi swoistymi „znakami czasów”, jeszcze niedawno trudnymi do wyobrażenia, a teraz spokojnie mieszczącymi się w spektrum normalności. Przedziwna to fascynacja, często pełna niedowierzania, czasem też zadumy nad społeczeństwem najwyraźniej pozbawionym drogowskazów, które kiedyś wydawały się ponadczasowe.

Więcej...

Nagonka pospolita polska

(liczba komentarzy 1)

   Prawdopodobnie znaczna część czytelników mojego bloga – ludzi w sposób szczególny zainteresowanych problemami edukacji, zdążyła już dowiedzieć się o krzywdzie, jaką zrobiła swojej uczennicy pewna nauczycielka „ze szkoły podstawowej nieopodal Gdyni”. Post pierwotnie umieszczony na fejsbuku przez pana Przemysława Kleniewskiego w piątek 20 kwietnia, z siłą wodospadu rozprzestrzenił się w internecie, najpierw wśród ludzi związanych z oświatą, a następnie w mediach o szerszym zasięgu. Ja napotkałem go na Onecie, który zresztą wprost podał nazwę miejscowości, gdzie pracuje owa skazana bez sądu na infamię nauczycielka.

Więcej...

System edukacji w służbie społeczeństwa

(liczba komentarzy 6)

   Wprowadzenie (w trzech odsłonach)

   Około połowy marca – jak Pan Bóg dyrektorowi szkoły przykazał – zabrałem się za projektowanie arkusza organizacyjnego na kolejny rok. I zadumałem nad kołem, jakie na moich oczach zatoczyła historia. Oto bowiem ćwierć wieku temu po raz pierwszy powierzyłem w STO na Bemowie nauczanie biologii i geografii w klasie piątej jednemu nauczycielowi. Teraz, w ramach „dobrej zmiany w edukacji”, przyszło mi przywracać obowiązujący wcześniej podział. A przecież ówczesny eksperyment, kilka lat później usankcjonowany wprowadzeniem w szkołach przedmiotu „przyroda”, wynikał z przesłanek, które do dziś nie straciły aktualności.

Więcej...

Houston, mamy problem!

(liczba komentarzy 2)

   Popularność, jaką zyskał w sieci mój poprzedni wpis na blogu, poświęcony konferencji dziennika „Rzeczpospolita” EDUKATOR 2018, a w jej kontekście osobie pani minister Anny Zalewskiej, bardziej mnie zmartwiła niż ucieszyła. Powiedzmy szczerze – pośród materiałów opublikowanych na stronie „Wokół szkoły”, nie mówiąc już o papierowym kwartalniku pod tym samym tytułem, nie wyróżnia go ani poziom refleksji pedagogicznej, ani jej oryginalność. Za atrakcję można uznać chyba tylko samą krytykę poczynań szefowej resortu edukacji, ale przecież większość moich czytelników i tak negatywnie ocenia dokonania tej pani. A jednak artykuł rozszedł się jak świeże bułeczki. Widać w tym ogromną potrzeba odreagowania poczucia bezsilności wobec trwającej destrukcji systemu edukacji.

   Jako rzekłem, moja satysfakcja z szerokiego zasięgu ostatniej publikacji jest mniejsza niż smutek, że taka jest dzisiaj debata publiczna. Że o pozytywnym odbiorze komunikatu decyduje bardziej jego ładunek emocjonalny niż zawartość merytoryczna. Tymczasem widzę ogromną potrzebę przemyślanych, szeroko zakrojonych i wolnych od emocji działań w sferze edukacji, bowiem system najwyraźniej nie radzi sobie ze zmianami, jakie gwałtownie zachodzą w społeczeństwie.

Więcej...

Nasza strona używa, do prawidłowego działania używa technolgii ciasteczek. Więcej informacji na ten temat na stronie: Więcej...