Aktualności

Miło było pogadać...

   20 maja odbyła się debata #3TEZY O EDUKACJI, do udziału w której zostałem zaproszony przez Fundację Szkoła Liderów. Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią zamieściłem na blogu relację. Niestety, jest dość krótka, bo poza tym, żeśmy sobie w trzyosobowym gronie pogadali (każdy z osobna, urbi et orbi), to niewiele chyba z tego wynikło. Dla mnie osobiście tylko tyle, że umocniłem się w swojej niewierze w możliwość wypracowania jakiejś spójnej wizji przyszłości polskiej edukacji.

   Zapraszam do lektury nowego wpisu na blogu pt. "Edukacyjna kwadratura koła".

Pytlak w debacie!

   Dostąpiłem zaszczytu, którego źródło pozostaje dla mnie chwilowo absolutnie nieznane, a który polega na tym, że będę jedynym reprezentantem praktyki szkolnej (nie wiem, czy z puli "społeczników" czy "aktorów życia publicznego" - patrz zaproszenie poniżej) w debacie organizowanej przez Fundację Szkoła Liderów #3TEZY O EDUKACJI. Nazwiska pozostałych panelistów można odczytać na zaproszeniu, które skopiowałem ze strony: www.szkola-liderow.pl. Wygląda na to, że powstrzymawszy się (z fundamentalnych przyczyn ideologicznych) od wstąpienia w szeregi Ekspertów Dobrej Zmiany, zupełnie niespodziewanie uzyskam półtoragodzinny dostęp do ucha pani minister. Z czego pewnie nic nie wyniknie (Znaj proporcją, mocium panie!) , ale próbować zawsze warto. Obiecuję relację w moim blogu.

 

 

 

 

Alawiu!

   Najpierw miał to być artykuł do kolejnego numeru "Wokół szkoły", żartobliwy, więc do działu "Z przymrużeniem oka". Kiedy już go napisałem, zrobiło mi się żal, że przeczyta go tylko dość wąska grupa odbiorców mojej gazety. Pomyślałem, że lekkie w treści świadectwo, jak magiczne sytuacje przynosi codzienny kontakt z dziećmi, będzie dobrą odmianą wobec posępnych na ogół rozważań na moim blogu, o kłopotach polskiej oświaty. Udostępniam zatem wszystkim Czytelnikom historię, jak pierwszaki pisały laurki dla "Pana Derektora". Zapraszam na blog! Alawiu!

Dokąd doprowadzi "dobra zmiana"?

   Tytułowe pytanie zadają sobie chyba wszyscy, których życie zawodowe związane jest z oświatą. No, może poza przedszkolankami, które generalnie już wiedzą i chyba mają prawo być zadowolone.

   Czy gimnazja ocaleją, czy też może nie? A może władza znajdzie sposób, aby mieć jabłko i zjeść jabłko, czyli zarazem zachować je i przywrócić osiem lat szkoły powszechnej - o czym piszę w najnowszym poście na blogu? Dość na tym, że z napięciem oczekujemy końca czerwca, kiedy to pani minister ma w Toruniu dokonać podsumowania trwającej obecnie debaty, co do której nieliczni tylko wierzą, że naprawdę o czymś zadecyduje.

   Zapraszając do lektury kwietniowego wpisu na blogu, na poprawę (sobie) humoru dedykuję wszystkim dobrą radę, której dziesięciolecia temu udzielił nam Wojciech Młynarski: "Róbmy swoje!".

Kolejny numer "Wokół szkoły" już w sprzedaży

Ukazał się właśnie kolejny, siódmy już numer kwartalnika. W zakładce "Wokół szkoły" można zapoznać się z jego spisem treści oraz artykułem wstępnym, prezentującym zawartość zeszytu. Serdecznie polecam, a sam zabieram się do przygotowania następnego postu na blog. Będzie mowa o szkolnych sklepikach.

Nowy wpis na blogu i zaproszenie do lektury kwartalnika

    Opublikowany na blogu artykuł „Ratujmy podstawówki!” przyniósł mi pewną popularność w sieci, co z kolei stało się dla mnie źródłem refleksji na temat sensu internetowej publicystyki oraz jej ograniczeń. O tym wszystkim można poczytać w najnowszym poście pt. „Autowiwisekcja gwiazdy z deklaracją pedagogiczną”. Po zapoznaniu się z nim Czytelnik zapewne lepiej zrozumie moją decyzję, że następny wpis na blogu pojawi się dopiero po opublikowaniu siódmego numeru „Wokół szkoły”, czyli zapewne w lutym. Obecność w internecie jest zbyt absorbująca, czasowo i intelektualnie, a przy tym wszystkim zbyt jałowa, abym gotów był się w nią bardziej zaangażować. W centrum mojej aktywności pozostanie nadal publicystyka w papierowym kwartalniku, do którego lektury gorąco w tym miejscu zapraszam.

Głos w sprawie gimnazjów

    Na moim blogu zamieściłem post pt. "Zamiast wygaszać, lepiej rozpalić", a w nim pomysł rozwiązania panującego obecnie sporu o gimnazja. Może warto by, zamiast likwidować te szkoły, przedłużyć naukę w nich o rok, powracając do przedwojennej jeszcze struktury: cztery lata gimnazjum, dwa lata liceum?

    Szerszą analizę argumentów "za" i "przeciw" gimnazjom znajdzie Czytelnik w najbliższym, siódmym numerze "Wokół Szkoły". Krytykować lub bronić - dobrze wiedzieć dlaczego.

Nasza strona używa, do prawidłowego działania używa technolgii ciasteczek. Więcej informacji na ten temat na stronie: Więcej...