Aktualności

Oświadczenie

   Wiem, że nie ma to wielkiego znaczenia, ale mimo wszystko chciałbym wobec czytelników bloga „Wokół szkoły” wyrazić swoje oburzenie próbą zohydzenia, w oczach ludzi oglądających programy stacji TVP Info, osoby i działalności pana Jerzego Owsiaka. Autorzy filmu szkalującego Jurka Owsiaka, jak również Hannę Gronkiewicz-Waltz, ludzie bezpośrednio odpowiedzialni za dopuszczenie tego paszkwilu do emisji, jak rówież kierujący telewizją nazywaną niesłusznie publiczną, którzy stworzyli atmosferę przyzwolenia na takie działania, powinni spotkać się z powszechnym potępieniem I pogardą! Sugerowanie pod pretekstem satyry nieuczciwości człowieka-ikony najpiękniejszej akcji społecznej, jaką miałem w życiu szansę obserwować, i wraz z milionami innych ludzi współuczestniczyć, Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, zasługuje na miano draństwa i to właśnie chcę w tym miejscu głośno powiedzieć.

   Dzieło Jurka Owsiaka i wspierających go ludzi broni się samo. Mimo to, będąc nauczycielem, czuję się w obowiązku zaapelować do wszystkich, którzy przeczytają ten wpis, żeby nie przechodzili do porządku dziennego nad przekraczaniem w przestrzeni publicznej kolejnych granic bezwstydu i nienawiści. Młode pokolenie musi widzieć, że nie ma na to naszej zgody!

A do puszki złóżmy w tym roku szczególnie hojny datek!

Jarosław Pytlak

 

Zrób prezent sobie i Pytlakowi!

   Ukazał się numer przeglądowy kwartalnika „Wokół szkoły”. Zawiera 30 niepublikowanych w internecie artykułów z lat 2014-2016 oraz 80 wybranych haseł ze „Słownika pedagogicznego dla rodziców i nauczycieli zagubionych w nowoczesnym świecie”, a wszystko to na 170 stronach, książki raczej niż czasopisma.

   W spisie treści takie tytuły, jak na przykład...:

• „Czy warto być nauczycielem?”,
• „Źródło zalet wszelakich, czyli rzecz o odpowiedzialności”,
• „Rozważania o udanym życiu”,
• „Kalejdoskop lęków współczesnych”.

   Dla sympatyków „Wokół szkoły”, do lektury na po Świętach albo i później.

   Jeśli chcesz, drogi Czytelniku, wzmocnić motywację autora niniejszego do dalszej twórczości, zarówno na papierze, jak w internecie, tudzież uczynić mu prezent , a sobie zapewnić zapas lektury na czas oczekiwania aż „dobra zmiana w edukacji” odejdzie w niebyt, wpłać 25 złotych na rachunek Oficyna Pedagogiczna Jarosława Pytlaka 13 1240 2887 1111 0000 3388 7256, podając w treści przelewu adres, na który ma być przesłany kwartalnik. Cena obejmuje koszt przesyłki.

   Prenumeratorzy otrzymają numer przeglądowy w ramach prenumeraty.

Remanent w „Wokół szkoły”, czyli nieco lektury na Święta dla koneserów

   Wobec zbliżającego się końca roku postanowiłem zrobić remanent w archiwach kwartalnika „Wokół szkoły”. Niedługo minie pięć lat od ukazania się pierwszego numeru, ale nie świętowanie jest tutaj moją intencją, lecz utrwalenie dorobku, na który składa się kilkadziesiąt artykułów opublikowanych w papierowym prekursorze bloga. Nie da się ukryć, że dotarły one do niewielkiego tylko grona czytelników, co najwyżej kilkuset osób – entuzjastów, którzy gotowi byli przeczytać dość długie zazwyczaj teksty, a wcześniej wyasygnować pewną kwotę, by wejść w posiadanie tej lektury.

   Przejrzenie numerów z lat 2014-2016 przekonało mnie, że wiele artykułów nie straciło na aktualności. W niektórych przypadkach powinienem napisać „niestety”, bowiem zawarte w nich refleksje dotyczyły mrocznych stron edukacji, jednak w innych jest to zdecydowanie „stety”, jak choćby w cyklu czterech publikacji pt. „Dyrektora Pytlaka impresje ze spaceru po szkole”. W tym przypadku mogę tylko cieszyć się, że odmalowany w nich kolorowy i ciepły obraz placówki, którą kieruję, pozostaje nadal aktualny.

   Statystyki są nieubłagane – publikacje na blogu mają nawet po stokroć więcej czytelników niż drukowane na papierze. Wciąż jednak nie jestem gotowy, aby poprzestać tylko na elektronicznej wersji moich produkcji. To pewnie czysta donkiszoteria, ale wierzę, że odbiór tekstu, którego zdobycie kosztuje (w różnych znaczeniach tego słowa) więcej, niż po prostu kliknięcie, jest pełniejszy i bardziej świadomy. Dlatego część artykułów postanowiłem zachować tylko dla koneserów. Aby jednak ułatwić dotarcie do nich potencjalnym czytelnikom, przygotowałem specjalny numer kwartalnika, w którym znalazło się miejsce dla 30 najlepszych (w mojej subiektywnej ocenie) i zarazem wciąż aktualnych publikacji, a do tego 80 również nie przeterminowanych haseł ze „Słownika pedagogicznego dla rodziców i nauczycieli zagubionych w nowoczesnym świecie”. Więcej informacji na ten temat ukaże się w ciągu najbliższych dni.

   Kilkanaście innych archiwalnych tekstów opublikuję z czasem na blogu. Pierwszy taki eksperyment, w postaci udostępnionego pod koniec października artykułu „Te nieszczęsne prace domowe”, mogę uznać za udany, bowiem doczekał się z górą dziesięciu tysięcy czytelników i mimo znacznej objętości – wielu życzliwych komentarzy. Mam nadzieję, że podobnie ciepły odbiór spotka inne materiały, które nie „załapały się” do przeglądowego numeru kwartalnika. Pierwszy publikuję już dzisiaj, pod tytułem, który proszę przyjąć jako świąteczne życzenie dla nauczycieli i rodziców: „Czyń drugiemu, co tobie miłe!”. Następne pojawią się w miarę luk w harmonogramie bieżących publikacji, inspirowanych (niestety) niemal bez przerwy przez kolejne plagi spadające na nasz biedny system edukacji.

Hodowla koni arabskich w Janowie Podlaskim

100 powodów do dumy z historycznego dorobku Polski i Polaków

Aktualna lista propozycji:

  • ♦ Chrzest Polski 996.
  • ♦ Zjazd Gnieźnieński w roku 1000 (wykonane).
  • ♦ Założenie Akademii Krakowskiej 1364.
  • ♦ Unia polsko – litewska 1385 (zarezerwowane).
  • ♦ Wystąpienie polskiej delegacji na soborze w Konstancji 1415 (zarezerwowane).
  • ♦ Teoria heliocentryczna Mikołaja Kopernika 1543.
  • ♦ Konfederacja warszawska 1572 (zarezerwowane).
  • ♦ Polska myśl polityczna w XVI wieku (zarezerwowane).
  • ♦ Działalność Komisji Edukacji Narodowej 1773-1794.
  • ♦ Muzyka Fryderyka Chopina (1810-1849).
  • ♦ Sukcesy gospodarcze rządu Królestwa Polskiego 1815-1830.
  • ♦ Praca organiczna w Wielkopolsce 1815-1914.
  • ♦ Budowa Kanału Augustowskiego 1823-1839.
  • ♦ Patek Philippe - najwykwintniejsze zegarki na świecie 1851-2018.
  • ♦ Lampa naftowa Ignacego Łukasiewicza 1851.
  • ♦ Warszawskie Filtry 1883-1886 (wykonane).
  • ♦ Język esperanto Ludwika Zamenhoffa 1887 (zarezerwowane).
  • ♦ Działalność pedagogiczna Janusza Korczaka 1909-1942.
  • ♦ Odkrycie witamin 1912.
  • ♦ Reformy rządu Jędrzeja Moraczewskiego 1918-1919.
  • ♦ Polska szkoła matematyczna 1918-1939.
  • ♦ Hodowla koni arabskich w Janowie Podlaskim 1919-2018 (wykonane).
  • ♦ Budowa portu w Gdyni 1922-1934 (wykonane).
  • ♦ Reforma walutowa Władysława Grabskiego 1924.
  • ♦ Budowa Instytutu Radowego w Warszawie 1925-1932.
  • ♦ Gimnazjum i Liceum w Rydzynie 1928-1939 (zarezerwowane).
  • ♦ Odbudowa Warszawy z ruin po II wojnie światowej 1945-1954.
  • ♦ Ruch społeczny „Solidarność” 1980-1981.
  • ♦ Pokojowa transformacja 1989 (zarezerwowane).
  • ♦ Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy 1993-... (zarezerwowane).
  • ♦ Poezja Wisławy Szymborskiej NOBEL 1996 (zarezerwowane).
  • ♦ Wejście Polski do NATO 1999.
  • ♦ Wejście Polski do Unii Europejskiej 2004.

 

Mała rzecz, a smuci!

Drodzy Czytelnicy!

   Publikując kolejny artykuł na blogu „Wokół szkoły”, najdłuższy z dotychczasowych, czuję potrzebę udzielenia pewnego wyjaśnienia. Szczególnie pod adresem osoby, która w jednym z komentarzy na FB zaapelowała do mnie, bym pisał bardziej zwięzłe teksty, bo są one nazbyt długie, by je czytać, ale jednocześnie zbyt interesujące, by ich nie czytać. Niestety, nie potrafię rozwiązać tej kwadratury koła. Nie jestem w stanie samoograniczyć się, nawet pod groźbą utraty części czytelników. Przyczyna jest prozaiczna – piszę przede wszystkim na własne potrzeby, a udostępnianie tekstów szerszemu gronu odbiorców traktuję jedynie jako wartość dodaną. Wielu ludziom myślenie pomaga w pracy, tyle tylko, że mnie osobiście myśli najlepiej służą, gdy je zapisuję. Dzięki temu, że na etapie redagowania artykułu wielokrotnie przesączają się przez pokłady szarych komórek, ostateczna ich wersja tylko trochę przypomina to, co było pierwotnie. Dzięki takiemu ucieraniu myśli – jak mam nadzieję – doskonalę swoją pracę dyrektora szkoły.

   Proszę więc o wyrozumiałość i sięganie do moich artykułów zawsze z nadzieją, że korzyść intelektualna z lektury zwróci wysiłek zainwestowany w czytanie. Aby jednak nie pozostawić zupełnie bez echa głosów konstruktywnej krytyki, postaram się w niedługim czasie rozwiązać irytujący problem źle dopasowanych liter „ą” i „ę” w moich postach. Ąbięcuję!

Uskrzydlony!

   Z wielką radością dowiedziałem się, że spotkał mnie zaszczyt zostania laureatem Nagrody Specjalnej „SKRZYDŁA WYOBRAŹNI”, jaką przyznaje Łódzkie Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego w ramach dorocznego (w tym roku już trzydziestego drugiego!) Podsumowania Ruchu Innowacyjnego w Edukacji. Wśród wielu kategorii wyróżnień, których laureatami są nauczyciele, uczniowie, przedsiębiorcy, uczeni oraz osoby i instytucje działające na rzecz oświaty, przede wszystkim związani z Łodzią, „Skrzydła” stanowią nagrodę szczególną, przyznawaną za osiągnięcia w działalności innowacyjnej w edukacji na skalę ponadregionalną. Znalazłem się w niezwykle godnym gronie, wraz z panem Markiem Michalakiem, Rzecznikiem Praw Dziecka, profesorami: Józefem Górniewiczem i Wacławem Strykowskim, sędzią Anną Marią Wesołowską oraz Szkołą No Bell Montessori z Konstancina i przedsiębiorcą, panem Henrykiem Adamusem.

   Łódź jest jedynym chyba miastem w Polsce, w którym przyznawane są nagrody za osiągnięcia w oświatowym ruchu innowacyjnym, m.in. w takich kategoriach, jak talent uczniowski, mój mistrz, nauczyciel nowator, organizator procesów innowacyjnych, kreator innowacji, ambasador innowacyjnych idei i praktyk pedagogicznych. A „SKRZYDŁA WYOBRAŹNI” stanowią wisienkę na tym torcie, która przypadła w tym roku także mnie.

   Trzy godziny spędzone w pięknym Pałacu Poznańskich, wśród wielu osób działających na rzecz edukacji, a umilone – oczywiście oprócz odebrania statuetki – możliwością wysłuchania pięknych występów muzycznych, pozostaną na zawsze w mojej pamięci.

Obrazoburczy głos w sprawie dziecięcych talentów

   W nr 20 tygodnika „Polityka” (16-22.05.2018) znalazłem ciekawy artykuł Joanny Cieśli, zatytułowany „Ucieczka do Bullerbyn”, poświęcony nauczaniu domowemu, czyli wychodzeniu dzieci (wolą rodziców) poza ramy systemu edukacji - zjawisku zataczającemu coraz szersze kręgi. Warto przeczytać, ale wspominam w tym miejscu głównie ze względu na jeden z przytoczonych w nim – zakładam, że wiernie, w końcu to „Polityka” – poglądów Marianny Kłosińskiej z Fundacji Bullerbyn (pozdrowienia!):

   „Marianna Kłosińska z Fundacji Bullerbyn widzi, że przez kilka lat wokół edukacji demokratycznej narosło już sporo mitów. Rodzice np. spodziewają się, że ich uwolnione z ucisku systemu dziecko od razu się do czegoś zapali, ruszy fala pasji związanej z jego domniemanym talentem. – A dzieciaki skaczą z tematu na temat, czymś się zainteresują, czymś w ogóle nie, choć znaje nam się, że oto proponujemy im superwarsztaty. Ten talent, który jakoby każde dziecko ma, a szkoła go tłumi, to drugi mit. Badania psychologiczne nie zostawiają złudzeń: geniusze to niewielki odsetek populacji. Większość ludzi jest umiarkowanie zdolna.”

   No właśnie… Ilekroć czytam lub słyszę, jak to każde dziecko ma talent, a obowiązkiem szkoły jest go wydobyć i rozwinąć, tyle razy czuję złość. Tym bardziej, że w ślad za tym stwierdzeniem natychmiast podąża krytyka, że szkoła talenty tłumi, więc trzeba ją zmienić, zreformować albo zrównać z powierzchnią ziemi. Owszem, edukacja powinna sprzyjać ujawnianiu talentów. Tam, gdzie są. Przez sprzyjanie wcale nie rozumiem poszukiwania na siłę, tudzież sztucznego pompowania ich rangi. Dziecko obdarzone dobrym słuchem muzycznym wcale nie musi od razu być trenowane na wirtuoza, kosztem katorżniczej pracy, która zresztą może skutecznie zabić w nim potencjał, na przykład poety, mistrza kuchni albo księgowego.

   W dzisiejszym świecie wszystko musi być optymalne (o czym będzie więcej w najbliższym wpisie na blogu). Ta myśl przypomniała mi zanotowany wiele lat temu fragment kryminału Donny Leon „Krew z kamienia”, w którym żona inspektora policji dzieli się z nim rodzicielską refleksją nad nastoletnimi dziećmi, Chiarą i Raffim:

   „Wiesz - powiedziała Paola, wysłuchawszy męża - przez te lata, gdy dzieci chodzą do szkoły, wciąż mam okazję obserwować, jak rodzice ich koleżanek i kolegów reagują na złe oceny swoich pociech. To zawsze jest wina nauczyciela. Bez względu na przedmiot, bez względu na ucznia... zawsze winę ponosi nauczyciel.    

   Zanurzyła koniuszek herbatnika w swojej caffe latte, odgryzła go i ciągnęła dalej:    

   - Ani razu nie słyszałam, żeby ktoś powiedział: "Owszem, Gemma naprawdę nie jest zbyt bystra, rozumiem więc, dlaczego nie radzi sobie z matematyką" albo "Nanni jest trochę niekumaty, zwłaszcza z języków". Nic takiego. Ich dzieci są zawsze najlepsze i najbystrzejsze, każdą wolną chwilę spędzają nad książką, a żaden nauczyciel nie zdołał nigdy, w najmniejszym nawet stopniu, wzbogacić ich błyskotliwej inteligencji. Jednak są to te same dzieci, które przychodzą do nas z Chiarą bądź Raffim i mówią tylko o muzyce pop i filmach, wydają się nie wiedzieć nic o niczym z wyjątkiem muzyki pop i filmów, a gdy oderwą uwagę od muzyki pop i filmów, nie robią nic poza dzwonieniem do siebie z telefonów komórkowych lub wysyłaniem SMS-ów, których gramatyki i składni... szczerze na to liczę... los zaoszczędzi moim biednym oczom.”

   Człowiek nie jest wysublimowanym talentem, ani intelektem ulokowanym na bezludnej wyspie. Jest osobą funkcjonującą w konkretnych relacjach społecznych. I to właśnie sprawnego funkcjonowania w społeczeństwie powinno przede wszystkim uczyć się w młodości. Nie twierdzę, że obecny system edukacji jest dobry, ale obarczając go zadaniami i oczekiwaniami ponad możliwości – nie sprzyjamy jakiejkolwiek sensownej zmianie – co mimo posiadania zasadniczo liberalnych poglądów - dedykuję zarówno pani minister, jak wszystkim rodzicom.

Świąteczny prezent i życzenia

   Wspaniały prezent dostałem jeszcze przed Świętami i z radością dzielę się nim z Czytelnikami „Wokół szkoły”. To króciutki fragment wydanej w 1929 roku książki Bogdana Nawroczyńskiego „Swoboda i przymus w wychowaniu”:

   „Czyż bowiem można żyć pełnią życia ludzkiego w odgrodzeniu od społeczeństwa, bez czynnego udziału w nurtujących je prądach, bez wywierania głębszego i trwalszego wpływu na swoje otoczenie? Kształtowanie ludzi przez wywieranie trwałego wpływu na ich umysły i charaktery już jest działalnością wychowawczą. Będzie ona tem doskonalsza, im lepiej ktoś potrafi gromadzić ludzi pod sztandarem swego ideału — przy jednoczesnem poszanowaniu ich indywidualności; wydobywać z nich możliwie dużo wysiłku — bez uciekania się do zewnętrznego przymusu; z obojętnych lub wręcz niechętnych wyrobników czynić pracowników, służących umiłowanej sprawie z przekonaniem i zapałem."

   Cieniom Profesora Bogdana Nawroczyńskiego, którego myśl tak wspaniale opiera się upływowi czasu, oraz Pani Edycie, mamie z naszej Szkoły, która ten tekst wynalazła, bardzo, bardzo dziękuję za odzwierciedlenie w owych kilku zdaniach mojego credo pedagogicznego. Czuję, jakby pewne kawałki układanki mojego życia wskoczyły nagle i nieodwołalnie na swoje miejsce.

   A Czytelnikom z okazji Świąt i w perspektywie kolejnego roku życzę, aby kolejne kawałki ich życiowych puzzli systematycznie budowały obraz życiowej harmonii i spokoju. No i żeby lektura „Wokół szkoły” przyczyniała się choćby w najskromniejszy sposób do wznoszenia tej budowli.

Nasza strona używa, do prawidłowego działania używa technolgii ciasteczek. Więcej informacji na ten temat na stronie: Więcej...