Blog
Szkoła marzeń wg młodych adeptów prawa
(liczba komentarzy 3)
Opublikowany przeze mnie na fejsbuku krótki post z krytycznym komentarzem do tryumfalnego ogłoszenia Ministerstwa Edukacji Narodowej, że projekt ustawy o prawach i obowiązkach uczniów został „pozytywnie zaopiniowany i rozpatrzony” przez sejmową Komisję Edukacji i Nauki, zyskał na tyle duży rozgłos, że postanowiłem rozwinąć ten temat na użytek czytelników bloga.
W otwartym spotkaniu Komisji wzięli udział liczni przedstawiciele tzw. strony społecznej, którzy otrzymali po dwie minuty na przedstawienie swoich stanowisk. Nie wiem, na czym polegało rozpatrzenie projektu, bo debaty nie było – przewodnicząca Krystyna Szumilas nawet nie dopuściła posłów do głosu. Za to samo głosowanie przebiegło zgodnie z planem, to znaczy posiadający większość w komisji posłowie rządzącej koalicji projekt przyjęli. Jeśli komuś narzuca się w tym miejscu wrażenie, że jest to ta sama praktyka (nie)parlamentarna, jaką potępiała opozycja w słusznie minionych czasach rządów Zjednoczonej Prawicy – niewątpliwie ma rację.
W komunikacie ministerstwa nadmieniono, że „projekt przeszedł szerokie konsultacje społeczne, a ankieta na ZPE pokazała wysokie poparcie uczniów i nauczycieli dla planowanych zmian”. Powołanie się w tym zdaniu na poparcie ze strony nauczycieli, wzbudziło moje szczere zdumienie. Prawda jest bowiem taka, że projekt ów zyskał miażdżące opinie w środowisku nauczycielskim, wyrażone m.in. przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty i związki zawodowe. Ankieta na Zintegrowanej Platformie Edukacyjnej nie ma wiele wspólnego z konsultacjami społecznymi w dziedzinie stanowienia prawa. Jest po prostu narzędziem imitowania poparcia społecznego. O zupełnie nieznanych zresztą wynikach, bowiem nie zostały one upublicznione.
Powyższe nie znaczy, że projekt ustawy nie cieszy się poparciem społecznym. W dyskusji pod moim postem zabrał głos Kacper Nowicki, bardzo popularny obecnie młody aktywista polityczny. Napisał tak:
Strona uczniowska też dostała półtorej minuty i zdążyła wyrazić swoje zdanie. Konsultacje społeczne trwały kwartał.
Jak rozumiem jesteście w szoku, że nie wystarczy się oburzyć? Każdy dzień patrzenia na to jak uderzacie w ten projekt powoduje, że jeszcze bardziej żałuję, że stałem z wami na strajku nauczycieli. Nic was poza interesem grupy zawodowej nie obchodzi. Przykre.
Liczne lajki potwierdziły, że ten sposób myślenia ma swoich zwolenników, nawet wśród osób, które czytują to, co piszę. Z ciekawości więc zerknąłem na osobisty profil pana Nowickiego, a tam w relacji z tego samego posiedzenia Komisji znalazłem takie oto zdania:
Dziś Komisja Edukacji i Nauki w Sejmie rozpatrywała projekt ustawy, nad którym pracujemy od miesięcy wraz z innymi organizacjami i władzami państwa. Projekt wprowadza powszechny system Rzeczników Praw Uczniowskich i porządkuje kwestię praw i obowiązków ucznia.
Pomimo bredni ze strony Klubu PiS projekt został przyjęty i skierowany do drugiego czytania. Odklejenie posłów i posłanek, którzy ewidentnie ostatni raz w szkole byli przed upadkiem komuny, sięgało zenitu!
Oto więc mamy czarno na białym, że projekt ustawy powstał w kręgu organizacji prouczniowskich, współdziałających z władzami, które konsekwentnie na wszystkich możliwych polach budują narrację o opresji szkolnej ze strony nauczycieli, której trzeba postawić zapory prawne. Głosy środowiska nauczycielskiego zostały w tych konsultacjach społecznych kompletnie zignorowane. Zdanie pana Nowickiego o bredniach ze strony Klubu PiS, tudzież o odklejeniu posłów i posłanek, napisane zgodnie z obowiązującym obecnie kanonem kultury słowa i relacji międzyludzkich, dotknęły też mnie osobiście, Jestem jak najdalszy od sympatii prawicowych, natomiast retoryka pana aktywisty, współgrająca z działaniami na niwie edukacji posłów rządzącej Koalicji, budzi we mnie głęboki żal i niechęć do polityków, którym zaufałem w roku 2023.
Przeciwstawianie uczniów nauczycielom wchodzi niniejszym na poziom ustawowy. Krótkowzroczna to polityka, na której kapitał zbiją polityczni populiści i wykorzystywani przez nich instrumentalnie młodzi prawnicy, którzy teraz odgrywają się na szkole za doznane od niej prawdziwe i urojone krzywdy. Polskiej oświaty lotu w przepaść to nie zatrzyma.
Istnieją jeszcze enklawy innego sposobu myślenia, co pokazał piękny duchem komentarz pod moim postem, skierowany do pana Nowickiego:
Panie Kacprze, proszę tego nie robić, proszę nie mówić "my" kontra "wy". Obserwuję Pana działalność i wydaje się Pan być powiewem świeżego powietrza na scenie społeczno-politycznej, a jednak teraz uderza Pan w nauczycieli po całości, stereotypowo, jak wielu przed panem. To ogromnie przykre, bo dostajemy w podbrzusze z wielu stron i najbardziej odczuwają to ci, którzy się starają i którym zależy. Czy możemy raz dla odmiany mówić o społeczności szkolnej MY i piętnować negatywne postawy jednostek zamiast dyskryminować całą grupę zawodową?
Cóż, Pan Nowicki uzyskał rozpoznawalność i swoiste uznanie w rozgrywanych ze swadą publicznych pojedynkach z Patrykiem Jakim. Logika popularności we współczesnej polityce jest taka, że żywi się ona konfliktami. Teraz władza, ręka w rękę z gronem prawniczych młodych wilczków, przenosi atmosferę konfliktu do szkół. Głupie to i krótkowzroczne. Widzą to nauczyciele, ale kto by ich słuchał, skoro już całe społeczeństwo wie, że są źli, niekompetentni i roszczeniowi. No i po prostu wrodzy swoim uczniom.
* * *
Przy okazji historyjka, pozornie a propos koła u wozu. Oto kuratoria w całym kraju rozesłały do szkół ankiety, w których zobowiązały dyrektorów do zaraportowania wyników akcji szczepień przeciw HPV, z podziałem na chłopców i dziewczęta oraz szczepienia dokonane na terenie placówki oraz na zewnątrz. Wzięliśmy udział w tej akcji, we współpracy z firmą medyczną. Było to rok temu. Do nas należało zebranie chętnych i udzielenie miejsca na szczepienie. Resztą, łącznie z dokumentacją, zajmowali się medycy. Dla nas w szkole – robota dodatkowa, oczywiście bez wynagrodzenia i zwrotu kosztów (na szczęście niewielkich), podjęta z poczucia obywatelskiego obowiązku. Tego wyśmiewanego już dzisiaj nawet przez część samych zainteresowanych poczucia misji zawodu nauczyciela.
Teraz, po roku, oczekuje się ode mnie, że będę odtwarzał statystyki, co po części jest wręcz niemożliwe, bo jedynie firma medyczna wie, ile dokładnie dzieci zaszczepiła. Musi wiedzieć, bo na pewno otrzymała za to wynagrodzenie. Indagowani przeze mnie znajomi dyrektorzy zgodnie stwierdzili, że wpiszą dane „na oko”, bo (jednak) odważnych, żeby odmówić kuratorium brakuje. Najszczęśliwsi są ci, którzy wtedy nie zawracali sobie głowy misją, tylko akcji szczepień nie zorganizowali. Wpiszą zera od góry do dołu i już.
Dzięki tej akcji ankietowej państwo uzyska rozeznanie w temacie szczepień przeciw HPV, o wiarygodności podobnie minimalnej, jak badania opinii nauczycieli przez IBE w sprawie reformy Kompas Jutra, albo ankiety na ZPE, według której nauczyciele poparli projekt ustawy o prawach i obowiązkach uczniów. I pomyśleć, że wystarczyłoby wyegzekwować dane od firm medycznych… Po co jednak, skoro praca dyrektorów szkół jest w tym kraju tańsza od kartofli?!
Dodaj komentarz
Skomentował Włodzimierz Zielicz
110/100
No państwo z uporem godnym lepszej sprawy zbiera też, wbrew RODO i innym takim, dla GUS dane z SUFITU (bo skąd???) o letnim i zimowym wypoczynku dzieci i młodzieży jak w PRL ... ;-)
Skomentował Włodzimierz Zielicz
Kolejne regulacje z lex Kamilek na czele sycą się UTOPIĄ, że można hiperszczegółowymi regulacjami ZADEKRETOWAĆ rzeczywistość. I wygenerować niekończące się spory interpretacyjne, których nie będzie miał kto rozstrzygać. Na dodatek albo RELACJE (o których MEN tyle trąbi!) albo hiperszczegółowe REGULACJE... ???? BTW promotor pracy doktorskiej m.in. prof. prof. Sadurskiego, Rzeplińskiego i ... Jarosława Kaczyńskiego prof. Ehrlich (mój ojciec był u niego asystentem, ale poszedł w inną stronę!) uważał, że prawo może i powinno regulować i wkraczać w WYJĄTKOWYCH sprawach i sytuacjach bo inaczej nie będzie go miał KTO (i CO - instytucje!) egzekwować i interpretować. No ale absolwentka pierwszego szczebla wyższej edukacji w 12(!) lat po swojej maturze w szkółce u swojego TATUSIA, z jedynym(!) doświadczeniem zawodowym na funkcji/synekurze kanclerza w tejże szkółce, min. Nowacka może tego nie wiedzieć ... ????
Skomentował Krzysztof
Z całym postem sie zgadzam. Poza OSKO, Solidarnością i chyba jeszcze jedną organizacja (moge sie mylic), reszta byla za projektem, ale głównie ten czynnik spoleczny ktory od lat walczy z nauczycielami, dyrektorami i szkołami. A dlaczego projekt powstał przy udziale men i tych młodych aktywistów? Otóż po to, abyśmy sie znowu skupili na kolejnym zwarciu. Przecież i tak on nie wejdzie w zycie i wtedy będzie mozna znowu powiedzieć, ze prezydent jest przeciw młodym ludziom, tak jak było to przy kompasie z futra. D9brze ze rzecznika rozporządzeniem n8e mogą wprowadzić