Blog
Relacje kształtują się za sprawą dwie strony!
(liczba komentarzy 4)
Cztery dni przed początkiem egzaminów maturalnych Stowarzyszenie Umarłych Statutów skierowało do zdających „koleżeńską przypominajkę”:
„Na maturę nie musicie wskakiwać: w koszule i marynarki, w garnitury, czy w sukienki – jeśli tego nie chcecie. Wasz strój powinien zapewniać Wam komfort podczas pisania egzaminu.
Wiemy, że egzaminom maturalnym – w wielu szkołach – towarzyszy uroczysty charakter, więc założenie odświętnego ubrania jest jak najbardziej OK! Pamiętajcie, że nie jest to Wasz obowiązek, a jedynie dobry obyczaj. Wiemy też, że wielu z Was może przeszkadzać „gryzienie“, pocenie się, uciskanie a zwłaszcza osobom z zaburzeniami sensorycznymi. I dlatego chcemy Wam powiedzieć, żebyście nie zmuszali się do zakładania ubrań, w których nie czujecie się komfortowo.
Nauczyciele mogli poinstruować Was w szkole, jak należy przyjść ubranym na maturę, ale te instrukcje nie są dla Was wiążące. Nie można nie wpuścić zdającego na salę egzaminacyjną z powodu tego, że ktoś uzna Wasz strój za nieelegancki.”
Trudno podważyć tę argumentację. W razie kolizji obyczaj musi ustąpić prawom jednostki – od tego mamy prawników, żeby nam na każdym kroku o tym przypominali. Pozwólcie jednak, że przedstawię nieco inne spojrzenie na tę sprawę.
Ile byśmy nie wylali atramentu by wykazać, jak mało ważny jest egzamin maturalny, jest on jednak pewnym tradycyjnym rytuałem, związanym z symbolicznym wejściem w dorosłość. Stąd dawna, dziś już niemal zapomniana nazwa: „egzamin dojrzałości”. I choć oczywiście najważniejsze jest zdanie przedmiotów obowiązkowych i wybranych rozszerzeń, to spójrzmy na to, co będzie działo się na początku maja, jako na spotkanie zdających z członkami komisji egzaminacyjnych, przebiegające w sposób niezwykle uporządkowany, formalny, co podkreśla wagę wydarzenia. Jeśli tak popatrzymy, może łatwiej będzie zrozumieć, że przyjście na ten egzamin w stroju uroczystym można traktować jako wyraz pewnej, no właśnie, dojrzałości społecznej. Szacunku dla siebie i dla komisji, ergo, dla społeczeństwa, które ten rytuał utrzymuje.
Ostatnio wielką karierę robi postulat, by w szkole ważne były, a wręcz najważniejsze, relacje. Kiedy jednak wczytamy się w publikacje, albo wsłuchamy w głosy na ten temat, dojdziemy do wniosku, że za owe relacje – ich tworzenie i pielęgnowanie – odpowiedzialność składa się na nauczycieli. A przecież zawsze muszą być dwie strony. Przyjście na egzamin maturalny w uroczystym stroju jest swoistym sprawdzianem dojrzałości abiturientów w relacjach z nauczycielami. Słusznie zauważa SUS, że nie można się już powoływać na zapisy w statucie szkoły, ponieważ te postanowienia dotyczą wyłącznie uczniów, a nie absolwentów. Jednak szacunek jest także materią przyzwoitości, a nie tylko obowiązku narzuconego przez statut.
Obecnie modne jest eksponowanie w edukacji praw jednostki i imperatywu wyjścia naprzeciw jej potrzebom. Tak jak w przytoczonym na początku cytacie – gdy coś ma „gryźć”, powodować pocenie się i uciskanie, to furda – komfort nade wszystko! W ten sposób, pod pozorem krzewienia świadomości owych praw, w istocie niszczy się spójność społeczną, dla zachowania której obyczaje, poszanowanie ludzi i tradycji, oglądanie się nie tylko na własne potrzeby, ale i potrzeby innych, stanowią fundament. I śmiem twierdzić, że niszczenie tego obraca się, koniec końców, przeciwko samym młodym ludziom.
Obecnie na egzaminie maturalnym wprowadzamy życie rozmaite dostosowania. Mają one zapewnić możliwie największy komfort piszącym, zgodnie z ich stwierdzonymi potrzebami. Myślę, że nie będzie w tym kontekście nadmiernym oczekiwaniem, by osoba przestępująca do egzaminu zawczasu przygotowała sobie odświętne ubranie, w którym będzie czuła się wystarczająco dobrze, tym bardziej, że kanon „odświętności” jest dzisiaj już naprawdę dosyć liberalny.
Doskonale zdaję sobie sprawę, że pogląd, który tutaj zapisałem, ujawnia we mnie skończonego dziadersa. Proszę to jednak przyjąć jako próbę skonstruowania pewnej przeciwwagi dla działań młodych prawników, mających misję wyzwolenia młodych ze szkolnej opresji, opartą na założeniu złej woli nauczycieli. Na egzaminie maturalnym spotykają się dwie strony i obie mają wpływ na to, czy wydarzenie odbędzie się w sposób godny. Zresztą, jego przebieg opisany się w sążnistych procedurach, które w kwestiach stroju akurat niczego specjalnego nie stanowią. I naprawdę nie ma potrzeby, by psuć tę uroczystą atmosferę wskazówkami, które prawnie się bronią, ale budowaniu dobrych relacji w edukacji na pewno nie służą. Ani dobrej atmosfery, która i bez tego jest gęsta od wzajemnych animozji.
Stowarzyszenie Umarłych Statutów pretenduje do roli poważnej organizacji, walczącej o przestrzeganie praworządności. Jednak zacytowaną na początku „przypominajkę” odbieram wyłącznie jako próbę budowania swojej popularności przez kreowanie sztucznego konfliktu. Pewnie można w ten sposób dać impuls prawniczym karierom, ale czy poprawi to jakość relacji w polskich szkołach? Śmiem wątpić.
Dodaj komentarz
Skomentował Ppp
Tyle odpowiedzialności, ile możliwości. Uczniowie mają niewiele możliwości rzeczywistego wpływania na swój własny los, więc nie można zwalać na nich odpowiedzialności. Odpowiedzialność leży przede wszystkim po stronie SILNIEJSZEJ, w tym przypadku szkoły i systemu edukacji.
A co do stroju/wyglądu, poza sytuacjami skrajnymi, zasada jest prosta: kto się czepia, ten dowodzi, że nie ma nic mądrego do powiedzenia. Akurat niedawno pewnemu dyrektorowi zachciało się czepiać fryzury ucznia i skończyło się dymisją dyrektora. To nie te czasy, gdy dyrektor stał przed bramą z nożyczkami i wycinał "ząbki" we włosach uczniów niewystarczająco ostrzyżonych - jak to było w szkole mojej matki w latach 60-tych.
Pan może nie lubić SUS, ale chyba nie da się udowodnić im braku racji - wiele razy już to udowodnili.
Pozdrawiam.
Skomentował Włodzimierz Zielicz
@Ppp
Akurat po odebraniu dyplomu ukończenia szkoły średniej absolwenci są, pomijając część ustną egzaminu (absolutnie ZBĘDNĄ bo NIEPORÓWNYWALNĄ, ale Królowa Maciusia I czyli min. Nowacka akurat ICH nie chce likwidować mimo licznych apeli!) trudno mówić o silniejszym i słabszym - matury pisemne sprawdza kto inny! Za to namawianie absolwentów do tworzenia sytuacji konfliktowych i lekceważenia dobrych tradycji to nie jest dobry pomysł - uczy lekceważenia odczuć innych - NA RAZIE tylko w swojej byłej szkole :-(
Skomentował Iza
Powiem szczerze, że przeraża mnie to, co jest robione z młodych ludzi. Serio - chłopak ponad 18 lat nie wytrzyma w garniturze kilka godzin, albo dziewczyna w jakimś bardziej eleganckim stroju, bo im będzie niewygodnie? Do jakich wyzwań my tych ludzi przygotowujemy, jeżeli ich możliwości przekracza założenie koszuli z kołnierzykiem. Ja synowi klasa 6 podstawówki zawsze daję strój galowy np. na zakończenie roku, uroczystości rodzinne czy szkolne, na co dzień chodzi w dresach, bojówkach i T-shirtach, ale nigdy nie słyszałam narzekania, że ten strój galowy to jakieś wyzwanie. Trochę wiary w możliwości maturzystów - nawet tego stroju nie zauważą walcząc z zadaniami maturalnymi.
Skomentował kkkkkkk
do @Ppp
"Tyle odpowiedzialności, ile możliwości.(...)Odpowiedzialność leży przede wszystkim po stronie SILNIEJSZEJ, "
Skoro w konflikcie o ubiór między dyrektorem a uczniem dyrektor został zwolniony a uczeń pozostał, to kto w dzisiejszej szkole jest silnieszy i kto powinien ponosić odpowiedzialność?