Blog
Interpelacja obywatelska w sprawie „Kompasu Jutra”
(liczba komentarzy 4)
15 stycznia w Lubrzy na ziemi lubuskiej zainaugurowano ogólnopolską kampanię informacyjną MEN „Kierunek: Kompas Jutra”. Ma ona na celu wsparcie wdrożenia przygotowywanej obecnie reformy edukacji. Wiedziony ciekawością obejrzałem zapis wideo z briefingu dla dziennikarzy, którym rozpoczęto tę imprezę. Chciałem dowiedzieć się, co zebrani na scenie oficjele mają do zakomunikowania opinii publicznej.
Na „ściance” zaprezentowało się siedmioro mówców. Nagranie całości trwa zaledwie nieco ponad 20 minut, zachęcam więc do samodzielnego obejrzenia (link: TUTAJ). Ze swej strony zasygnalizuję tutaj i skomentuję główne wątki wypowiedzi, a w konkluzji przedstawię propozycję dla nauczycieli, którzy będą uczestniczyć w kolejnych wydarzeniach tej kampanii.
Pełniący rolę gospodarza lubuski kurator oświaty, wcześniej długoletni nauczyciel i dyrektor szkoły, Mariusz Biniewski, przedstawił gości: ministry: Barbarę Nowacką, Katarzynę Lubnauer i Izabelę Ziętkę, wicedyrektora Instytutu Badań Edukacyjnych, Tomasza Gajderowicza, wojewodę Marka Cebulę oraz marszałka województwa Sebastiana Ciemnoczołowskiego. Gospodarz, mający praktyczną, a zarazem aktualną wiedzę w problemach współczesnej polskiej szkoły, nie prezentował i nie zachwalał nadchodzących zmian. Ujął mnie tym niezmiernie. Pozostali mówcy nie byli tak wstrzemięźliwi. Ze sceny popłynął szeroki strumień propagandowego optymizmu.
Ministra Nowacka zapowiedziała, że dzięki reformie, do bardzo wysokiego poziomu wiedzy teoretycznej, jaką mają polscy uczniowie, dojdą umiejętności praktyczne. Wspomniała, że celem kampanii „Kierunek: Kompas Jutra” jest zachęcenie nauczycieli do wspólnej pracy i pokazanie, na czym naprawdę będzie polegać reforma. Zapewniła, że mamy w Polsce wspaniałych nauczycieli i nauczycielki, ale też „chcemy mieć pewność, że oni chcą podążać śladami reformy” (sic!).
Warto zwrócić uwagę, że w przypadku wpadek wizerunkowych MEN, jakie miały miejsce wcześniej, choćby z wprowadzaniem edukacji zdrowotnej, narracja ministerstwa niezmiennie sprowadzała wszystko do błędów w komunikacji, negując tym samym mankamenty sposobu wprowadzania zmian i samej ich istoty. Najwyraźniej resort podąża dalej tym tropem, licząc na sukces wdrożenia reformy za sprawą dobrej kampanii informacyjnej. Zaiste, wielka jest wiara polityków w sprawczą moc słowa…
Barbara Nowacka zapewniła, że nie samo ministerstwo dokonuje zmian. Otóż zmian będą dokonywać nauczyciele na podstawie doświadczenia wielu dobrych praktyk, które już mają miejsce, a resort zapewni im wsparcie. Dlatego podczas planowanych spotkań ich uczestnicy będą mogli powiedzieć, co sądzą o planach reformy, i jaką widzą potrzebę ich korekty.
Jak widać, ministra konsekwentnie snuje narrację o oddolnym charakterze reformy, choć jest to wierutna nieprawda. W istocie „Kompas Jutra” stanowi klasyczny przykład zmiany odgórnej (top-down), obmyślonej w zaciszu gabinetów, a pozorowane konsultacje oraz (dopiero od niedawna) podkreślanie roli inspirującego dorobku najlepszych placówek i nauczycieli, mają posłużyć wzbudzeniu pozytywnych emocji w szerokich kręgach elektoratu, a równocześnie przerzuceniu ciężaru odpowiedzialności za skutki podjętych działań na ich bezpośrednich wykonawców.
Występująca jako następna Katarzyna Lubnauer wymieniła nowe elementy, które za sprawą reformy mają pojawić się w szkołach podstawowych. Doświadczenia edukacyjne, dzięki którym nauka zyska praktyczny wymiar i poczucie sprawczości uczniów wzrośnie, tydzień projektowy, przeznaczony na działania interdyscyplinarne, oraz moduły przekrojowe – prezentujące kilka obszernych tematów (na przykład kwestię zmian klimatu) z perspektywy różnych przedmiotów.
Doświadczenia edukacyjne uważam za bodaj najlepszy pomysł związany z reformą. Dają one szansę realnego wzbogacenia oferty edukacyjnej szkoły, oczywiście pod warunkiem zapewnienia na to czasu i warunków materialnych. Co do zasady dobrym pomysłem jest także położenie nacisku na pracę projektową, choć przyjęta metoda budzi moje ogromne wątpliwości. Skoncentrowanie projektów w jednym tygodniu jest oficjalnie motywowane koniecznością wyrwania uczniów i nauczycieli z rutyny codzienności, na rzecz radosnej twórczości opartej na interdyscyplinarnym podejściu. Mimo wszystko nie mogę pojąć uporu, z jakim chce się narzucić ścisły wymiar czasowy, co może być ogromnym (i pozbawionym sensu) wyzwaniem organizacyjnym, szczególnie dla szkół dużych i takich, w których część kadry pracuje także w innych placówkach. Wprowadzenie takiego rozwiązania w skali całego systemu, bez uczciwego pilotażu, uważam za przejaw woluntaryzmu.
W dalszej części wystąpienia ministra Lubnauer zapowiedziała, że oprócz zmian programowych w związku z reformą będzie wiele innych nowości. Nowa siatka godzin, nowe podręczniki i nowe podejście do wsparcia nauczycieli, bo „głęboko wierzymy w ich mądrość i autonomię, w ich możliwości uczynienia z polskiej szkoły najlepszej szkoły na świecie”.
Tyle nowego niezawodnie oznacza huk dodatkowej pracy dla nauczycieli. Dlaczego nie ma mowy o połączeniu tego z poprawą ich fatalnej sytuacji materialnej?! I czy na pewno mądrość i autonomia wymagają aż tak potężnego wsparcia ze strony reformatorów?! Prościej byłoby nie przeszkadzać. Ponadto, doceniam „głęboką wiarę” w nauczycieli, ale wolałbym, żeby o zmianach nie decydowało czucie i wiara w ministerstwie, ale mędrca szkiełko i oko, pozwalające lepiej dostrzec realia. Niestety, najwyraźniej romantyzm jest nadal na topie, o czym dobitnie świadczy wizja "najlepszej szkoły na świecie". Pod jakim względem najlepszej, zapytam tylko?!
Izabela Ziętka, jedyna osoba we władzach MEN, która zna się na sprawach pedagogicznych, zmierzyła się z niepokojami związanymi z ideą edukacji włączającej. Uspokoiła, że szkoły specjalne są i pozostaną ważnym elementem polskiego systemu oświaty. Zapowiedziała, że ich rola wręcz wzrośnie, dzięki trwającemu już tworzeniu Specjalistycznych Centrów Edukacji Włączającej (SCEW), które mają wspierać szeroką rzeszę nauczycieli szkół ogólnodostępnych w pracy z uczniami o specjalnych potrzebach edukacyjnych. Wskazała też, że idea edukacja włączająca oznacza w istocie adekwatne reagowanie na potrzeby każdego ucznia.
Mam wiele szacunku dla osób pracujących w szkołach specjalnych. To dobrze wykształceni pasjonaci, którzy świadomie wybrali ten rodzaj pracy pedagogicznej. Pomagają uczniom o różnych rodzajach niepełnosprawności. Mam jednak wątpliwość, czy na pewno będą w stanie przenieść swoje doświadczenia z pracy w niewielkich grupach, często nawet indywidualnej, do szkół, w których w jednej klasie, często liczącej dwudziestu i więcej uczniów, jest kilkoro z rozmaitymi orzeczeniami lub opiniami. Oczywiście wsparcie metodyczne może w wielu przypadkach pomóc, ale najlepsze nawet rady nie pomogą w przypadku braku fizycznej możliwości nauczyciela zajęcia się tak dużą i zróżnicowaną grupą podczas codziennych zajęć. I jeszcze realizowania programu nauczania.
Jako kolejny wystąpił wicedyrektor IBE, Tomasz Gajderowicz, który także podkreślił bardzo ważną rolę nauczycieli. Wyraził przy tym zadowolenie, że reformę przygotowuje jego instytucja, co czyni opierając się – jak zapewnił – na badaniach naukowych. Zapowiedział wydanie poradnika po strategiach edukacyjnych oraz przeprowadzenie szkoleń, dzięki którym nauczyciele będą mogli implementować zmiany. Jak to się ma do wiary w ich mądrość i autonomię – nie wyjaśnił.
Niestety, wystąpienie pana Gajderowicza utwierdziło mnie w przekonaniu, że jako ekonomista traktuje on edukację niczym proces technologiczny, a nauczycieli jako wyposażenie linii produkcyjnej, które musi zostać starannie zaprogramowane. Szkoda tylko, że ten tok myślenia przejęły osoby, którym polityka dała możliwość reformowania polskiej szkoły.
Wojewoda Marek Cebula wskazał niebanalnie, że Lubrza jest w tym momencie najważniejszym miejscem w Polsce, gdzie dzieją się rzeczy historyczne. Mianowicie tutaj właśnie startuje „jedna z najbardziej skonsultowanych reform jeśli chodzi o nasze państwo”. Najwyraźniej przekaz dnia o niesamowitych konsultacjach „Kompasu Jutra” obowiązuje całą administrację rządową.
Wspomnienie klimatów panujących w polityce lokalnej przed pół wiekiem zafundował słuchaczom marszałek Sebastian Ciemnoczołowski. Zwracając się wprost do ministry Nowackiej zapewnił, że jako samorządowiec bardzo dziękuje za ten kompas. Podziękowanie powtórzył jeszcze "w imieniu wszystkich samorządowców", by w końcu zadeklarować: „Zadanie bierzemy na siebie!”. „Tu, w województwie lubuskim, we współpracy z kuratorem wszystkie takie zadania zrealizujemy wzorowo!”. Do pełni historycznego déjà vu zabrakło tylko zobowiązań produkcyjnych...
Na zakończenie ponownie zabrała głos Barbara Nowacka, która brawurowo spuentowała wszystkie poprzednie wypowiedzi, stwierdzając z emfazą: „Zaczynamy konsultacje dobrej, mądrze przygotowanej, potrzebnej zmiany, która spowoduje, że młodzież będzie wiedziała po co się uczy, i nauczyciele odnajdą sens w uczeniu, w sile swojej autonomii i prestiżu zawodu”.
* * *
Przebieg opisanego wydarzenia i retoryka osób w nim występujących jasno wskazują, że władze MEN są zdeterminowane, by wprowadzić reformę bez oglądania się na weto prezydenta, ani na głosy krytyczne, wskazujące wiele mankamentów całej koncepcji. Nie będę wskazywał tych ostatnich, bo uczyniłem to już kilkakrotnie w artykułach na blogu „Wokół szkoły”, ale przypomnę jeden tylko, fundamentalny: reforma traktuje nauczycieli jako zasób ludzki do reedukacji i zagospodarowania, a szermując pojęciem ich autonomii w istocie tę autonomię ogranicza. Nie wnosi nic, co mogłoby poprawić fatalne warunki pracy w placówkach oświatowych, nie mówiąc już o podniesieniu enigmatycznego prestiżu zawodu nauczyciela.
Warto zwrócić uwagę na symboliczną sprzeczność, jaką stanowi określenie kampanii „Kierunek: Kompas Jutra” mianem informacyjnej, w zestawieniu z zapowiedzią wysłuchania opinii nauczycieli i mirażem „pewnych możliwości” uwzględnienia ich głosów w pracach nad reformą. To ostatnie, to zwykła socjotechnika. Ministerstwo potrzebuje po prostu legitymizacji swoich działań, szczególnie, że pierwsza kampania konsultacji IBE wyszła… nieszczególnie. W końcu nic nie potwierdza lepiej słuszności linii partii jak liczny udział w wiecach poparcia. Z tego dorobku polityki czasów PRL-u skorzystała dziesięć lat temu Anna Zalewska, a teraz, w kolejnej odsłonie – Barbara Nowacka. Skutki też będą podobne. Powiedzmy sobie brutalnie – im lepszy efekt propagandowy przyniesie obecna kampania, tym mniejsze będą szanse, że MEN podejmie realne działania w celu poprawy sytuacji w placówkach oświatowych.
Przekaz kolejnych spotkań podczas kampanii będzie bardzo podobny do tego z Lubrzy. W pakiecie uczestnicy otrzymają też dawkę szkoleń prowadzonych przez pracowników IBE oraz namiastkę sprawczości w postaci zachęty do wspólnego snucia wizji: a to współpracy nauczycieli, a to tygodni projektowych, a to modułów przekrojowych czy czegoś tam jeszcze. To też dobry przykład manipulacji – na końcu okaże się bowiem, że całą reformę wymyślili sami nauczyciele. Brawo my!
* * *
Spotkania w ramach kampanii "Kierunek: Kompas Jutra" mają być dla nauczycieli okazją do rozmowy z przedstawicielami władz. Z myślą o tym przygotowałem zestaw pytań, które warto zadać, by sprowadzić dyskusję z poziomu wizji do poziomu realiów. Zachęcam do czerpania z niej podczas spotkań z przedstawicielami władz. Proszę potraktować ją jako obywatelską interpelację pod adresem Ministerstwa Edukacji Narodowej, którą udostępniam szerokiemu gronu osób zainteresowanych. Żywię przy tym nieśmiałą nadzieję, że moje pytania zainspirują posła Marcina Józefaciuka, który otwarcie wskazuje różne mankamenty reformy, do ujęcia ich w formie interpelacji poselskiej pod adresem resortu Barbary Nowackiej.
Polityka edukacyjna
1. Kiedy płace nauczycielskie zostaną powiązane z zewnętrznym parametrem ekonomicznym, gwarantującym ich regularną waloryzację?
2. Czy planowane jest obniżenie dopuszczalnej liczby uczniów w klasie, aby poprawić warunki nauczania, w sytuacji rosnących oczekiwań wobec nauczycieli, dotyczących indywidualizacji wymagań i udzielania adekwatnego wsparcia każdemu uczniowi?
3. Jakie działania podejmie ministerstwo w celu poprawy sytuacji kadrowej w oświacie, żeby reformę mogli wprowadzać nauczyciele nieprzeciążeni godzinami ponadwymiarowymi?
4. Czy w kręgach rządowych lub w parlamencie prowadzi się prace nad powołaniem samorządu zawodowego nauczycieli?
5. Czy uważacie Państwo za możliwe odpolitycznienie zarządzania polską edukacją w sytuacji, gdy decyduje o niej tylko jedna, rządząca opcja polityczna? I w tym kontekście – czy prowadzone są prace dotyczące możliwości powołania ponadpartyjnej Komisji Edukacji Narodowej?
Koncepcja reformy „Kompas Jutra”
6. Na podstawie jakich badań naukowych zdiagnozowano stan polskiej edukacji i określono jej potrzeby przed przystąpieniem do prac nad reformą „Kompas Jutra”?
7. Czy ministerstwo dokonało analizy skutków wprowadzenia od 2025 roku nowej podstawy programowej wychowania fizycznego i jest w stanie wskazać pozytywne zmiany wynikające z jej wdrożenia?
8. Czy ministerstwo posiada informację zwrotną od nauczycieli wdrażających w roku szkolnym 2025/2026 nowe podstawy programowe przedmiotów obowiązkowych: wychowania fizycznego i edukacji obywatelskiej?
9. Jako jeden z fundamentów reformy deklarowana jest koncepcja mastery learning, powstała ponad pół wieku temu. Czy wzięto pod uwagę jej liczne mankamenty, wśród których wskazuje się m.in. nadmierne oparcie na testach, spłaszczanie wymagań kosztem uczniów najlepszych, trudności logistyczne i brak adekwatności dla różnych typów uczniów i przedmiotów nauczania?
10. W jakim zakresie dzięki reformie zwiększy się autonomia nauczycieli?
11. Jakie działania podejmowane w związku z reformą wpłyną na zwiększenie prestiżu nauczycieli?
12. Jakie „nowoczesne narzędzia”, o których mówią przedstawiciele IBE, planuje się udostępnić nauczycielom w ramach reformy?
Wdrażanie reformy „Kompas Jutra”
13. Jakie konkretne zmiany wprowadzono w koncepcji reformy oraz przygotowywanych rozwiązaniach, by uniknąć skutków zawetowania przez prezydenta Nawrockiego ustawy wprowadzającej „Kompas Jutra”?
14. Jaki jest sens organizowania konsultacji w środowisku nauczycielskim na pół roku przed rozpoczęciem reformy, skoro podczas inauguracji kampanii określono ją mianem „jednej z najbardziej skonsultowanych reform w naszym państwie”?
15. W jakim zakresie „sensowne, praktyczne uwagi”, zgłoszone przez nauczycieli podczas spotkań konsultacyjnych, mogą jeszcze spowodować zmiany w koncepcji reformy?
16. Jaką zachętę oferują Państwo nauczycielom, stawiając ich przed nowymi, ambitnymi i obciążającymi zadaniami związanymi z wdrażaniem reformy „Kompas jutra”?!
17. Czy świadomi są Państwo ogromnego podobieństwa kampanii „Kierunek: Kompas Jutra” oraz własnej retoryki związanej z reformą do działań minister Anny Zalewskiej, poprzedzających wprowadzenie w życie jej reformy w 2016 roku, która wbrew jej ówczesnym zapowiedziom przyniosła wiele fatalnych skutków?
Dodaj komentarz
Skomentował Wlodzimierz Zielicz
Odsłuchałem! SŁOWA, SŁOWA, SŁOWA ... ;-) Tyle, że SŁOWAMI/PAPIEREM nie zmienia się RZECZYWISTOŚCI - zasobów, warunków, mechanizmów :-(
Skomentował Marcin Józefaciuk
Interpelacja słuszna - została przesłana do MEN - dodałem pytania o budżet kampanii informacyjnej w podziale na działania oraz prace nad podwyższeniem progu podatkowego.
Skomentował Włodzimierz Zielicz
Po raz kolejny przypominam - do 1 września 2026 zostało niewiele ponad PÓŁ ROKU. A liczne podręczniki do klasy I i, szczególnie, IV SP NIE ISTNIEJĄ nawet w wyobraźni potencjalnych autorów. I będzie jak z EZ - WIZJA piękna tylko NIC nie zostało REALNIE przygotowane poza WIZJAMI właśnie ... :-(
Skomentował Ppp
Nie skomentuję, spróbuje pocieszyć. W Krakowie urzędnicy zachowują się TAK SAMO GŁUPIO w związku z wprowadzeniem "Strefy Czystego Transportu", która szkodzi ludziom i gospodarce, a wbrew woli obywateli. Głosy "przeciwko" w ankietach zostały odrzucone jako "nie na temat".
Pozdrawiam.