Blog

Ciekawa zabawka, ale na lepsze czasy

(liczba komentarzy 5)

   Od pierwszych wypowiedzi w mediach wicedyrektora Instytutu Badań Edukacyjnych, Tomasza Gajderowicza, na temat planów reformy edukacji, z niecierpliwością czekałem na zapowiadane przezeń wyposażenie nauczycieli w nowoczesne narzędzia, oparte na wynikach badań. No i wreszcie… mamy to!

   19 lutego IBE opublikował internetowy „Przewodnik po strategiach edukacyjnych”. Zawiera on wykaz 28 strategii edukacyjnych, które można wdrożyć w szkole w celu poprawy wyników jej pracy w jakimś wybranym zakresie. Każda jest opisana trzema parametrami: wpływem na efekty nauczania, kosztem wdrożenia oraz wiarygodnością dowodów badawczych. Każdej też towarzyszy dość szczegółowa charakterystyka.

   Strona jest bardzo prosta w obsłudze. Wygodne suwaki pozwalają nałożyć filtry dotyczące (razem lub osobno) skuteczności strategii, kosztu oraz wiarygodności. Jednym kliknięciem można uporządkować całą listę wg rosnącej lub malejącej wartości jednego z tych parametrów. Z kolei kliknięcie na nazwę otwiera dostęp do charakterystyki danej strategii. 

   Diabeł kryje się w szczegółach. Oto na suwaku wiarygodności dowodów nie można ustawić wartości maksymalnej. Po prostu żadna ze strategii nie posiada najwyższej klasy, czyli „bardzo rozległej” bazy dowodowej. To chwalebnie świadczy o krytycznym podejściu twórców tego narzędzia, stawia jednak pod lekkim znakiem zapytania twierdzenie o „oparciu na badaniach”. Tym bardziej, że aż 13 na 28 strategii ma "ograniczoną" bazę dowodową, "bardzo ograniczoną" lub wręcz nie posiada jej w ogóle. Tylko w 7. przypadkach (25%) baza dowodowa jest określona jako „rozległa”.

   Jeśli uporządkujemy listę wg deklarowanego wpływu na skuteczność uczenia (się), przekonamy się, że tylko 5. strategiom przypisano stan „wysoki”, 13. "umiarkowany", zaś pozostałe 10, ma stan "niski", żaden, nieokreślony lub nawet negatywny. Są więc w tym cieście rodzynki, ale niezbyt wiele.

   Podejrzanie optymistycznie przedstawia się kwestia kosztu poszczególnych strategii, bowiem aż w 21 przypadkach (75%) ustalono wartość tego parametru na „niski”, a jedynie w 2. przypadkach na „wysoki” (pozostałe – „umiarkowany”). Wyjaśnienie tego stanu rzeczy znajdujemy w części opisowej – otóż kosztem są tylko ekstra wydatki związane z wdrożeniem strategii – czyli nabycie nowych, niezbędnych zasobów. Praca zatrudnionych w szkole nauczycieli, nawet jeśli dana strategia wymaga od nich zwiększonego wysiłku, czasu czy pokonania takich lub innych trudności, nie jest traktowana jako koszt.

   Kilka minut ćwiczenia z suwakami pozwoliło mi ustalić, że wśród zaproponowanych strategii są tylko 4, które na podstawie rozległych badań oferują wysoki wpływ na efektywność nauki, przy niewielkich kosztach. Reszta jest albo mało skuteczna, albo niepoparta wystarczającymi dowodami badawczymi; koszt ma w ogóle znaczenie trzeciorzędne.

   W sumie, „Przewodnik” jest dosyć ciekawą zabawką dla kogoś, kto lubi interktywne aplikacje komputerowe. Posiada walor poznawczy, jeśli chodzi o strategie edukacyjne. Bardziej wnikliwemu „klikaczowi” oferuje też kilka zaskoczeń. Na przykład, okazuje się, że na tle całości strategia „Prace domowe” lokuje się całkiem nieźle – z „umiarkowanym” wpływem na skuteczność nauki, choć dowody badawcze są na to „bardzo ograniczone”. To ciekawe, jeśli wspomnieć, że wprowadzając ograniczenia w pracach domowych, ministerstwo uzasadniało je niską skutecznością, którą miały wykazywać badania naukowe. Może nowe narzędzie pozwoli jego entuzjastkom z kierownictwa MEN zrewidować pogląd na tę strategię edukacyjną?!

   Pouczająca jest również lektura charakterystyki strategii stopniowego osiągania biegłości, która, w myśl zapowiedzi reformatorów, pod nazwą Mastery Learning ma być jedną z najcenniejszych nowinek w koncepcji reformy "Kompas Jutra". Dowiadujemy się mianowicie, że metoda ta, pochodząca z lat 60-tych XX wieku, przynosi korzyści "umiarkowane", co więcej, wiarygodność dowodowa tego jest bardzo niska. Z braku świeżych badań w tym zakresie można zaryzykować wniosek, że nie jest to obecnie przedmiot większego zainteresowania badaczy. Mnie osobiście to nie dziwi, bowiem idea nie wydaje mi się ani rewolucyjna, ani sensowna w obecnych warunkach, ani tak tania w implementacji, jak zadeklarowano. Widzę ją na tej samej półce, co nauczanie programowane, które przeszło do lamusa pomysłów metodycznych circa 40 lat temu.

   Gdy wczytać się w opis metody fonicznej, okaże się, że ze względu na specyfikę języka ma ona dużą wartość w nauce angielskiego, a mniejszą w przypadku polskiego. Z kolei w typowych pytaniach (FAQ) wskazano, że asystent nauczyciela, o którym mowa w niektórych miejscach, to również specyfika brytyjska.

   Uwagę zwraca określony jako „niski” koszt wdrożenia nauczania zindywidualizowanego. Kłóci się to z intuicją. Jeśli jednak przypomnimy sobie, że praca posiadanego „zasobu nauczycielskiego” nie jest traktowana jako koszt, wszystko staje się zrozumiałe. I nie wiadomo, czy martwić się, że polscy reformatorzy z IBE uważają zwiększenie obciążenia nauczycieli za czynność bezkosztową, czy cieszyć, że u Brytoli jest podobnie.

   Zwolenników oceniania kształtującego ucieszy wskazanie informacji zwrotnej jako jednej z najbardziej skutecznych i najlepiej udokumentowanych badaniami strategii. Ale uwaga, w jej charakterystyce znajduje się też takie zdanie:

„Badania dotyczące informacji zwrotnej zazwyczaj wskazują na wysoki wpływ na uczenie się. Jednak zakres wyników jest szeroki, a niektóre badania pokazują, że informacja zwrotna może również przynieść skutki negatywne i pogorszyć sytuację”.

   Tego typu zastrzeżenia znajdują się również w opisach niektórych innych strategii. Służą podkreśleniu, że „Przewodnik” nie jest gotowcem do prostego przełożenia na praktykę, ale jedynie źródłem inspiracji, które wymaga analizy w każdej konkretnej placówce. Autorzy – w założeniu – prezentują wiedzę o strategiach, decyzja ma należeć jednak do fachowców w szkole.

   Jestem pewny, że warto „poklikać” tę stronę dla zaspokojenia ciekawości. Jestem również pewny, że jej praktyczna przydatność będzie niewielka. Może inaczej byłoby w lepszych czasach. Teraz mamy w szkołach dużo większe problemy niż wybór optymalnej strategii edukacyjnej. Choćby brak potrzebnych do tego realnie zasobów – ludzkich i materialnych. Z tego powodu – wbrew przekonaniu twórców – przewodnik nie przyda się raczej na radach pedagogicznych przy omawianiu strategii nauczania oraz organizacji pracy szkoły. Już prędzej w ambitnym zespole przedmiotowym przy planowaniu wspólnego podejścia do nauczania. Może czasem pojedynczym nauczycielom – jako źródło inspiracji. Najpewniej jednak, mniej więcej za miesiąc zdecydowana większość środowiska pedagogicznego zapomni o nim, pochłonięta bieżącymi problemami.

   Czy taka ograniczona użyteczność usprawiedliwia wydanie 250 tysięcy funtów netto, bo tyle kosztowała IBE licencja na cztery lata?! Wbrew pozorom, nie jest to duża kwota za narzędzie, które - jak należy rozumieć - jest stale aktualizowane. Wielokrotnie większe fundusze "przepalamy" przy okazji "Kompasu Jutra" w moim zdaniem nieuzasadnionej wierze, że szykujemy głęboką i dobrą zmianę. Z "Przewodnika po strategiach edukacyjnych" przynajmniej każdy może się czegoś dowiedzieć, bez konieczności trwonienia czasu i pieniędzy na szkolenia. Warto jednak zwrócić uwagę, że "Przewodnik" - w myśl deklaracji reformatorów, ma ucieleśniać autonomię nauczycieli w doborze strategii edukacyjnych. Niestety, jest w tym kompletnie niespójny zarówno z drobiazgową i ingerującą w sferę metodyki podstawą programową, jak również z ministerialnymi zapędami do regulowania w szkole wszystkich i wszystkiego. Tym bardziej, że z różnych przyczyn coraz mniej myślimy w szkołach o poprawianiu osiągnięć uczniów – czemu ma służyć to narzędzie, a coraz więcej o ich (i własnym) przetrwaniu w jakim takim zdrowiu psychicznym...

Wróć

Dodaj komentarz

Skomentował Włodzimierz Zielicz

Prawie od początku pisałem, gdzie się da, że Kompas czegoś tam w wykonaniu min.Nowackiej & IBE-PIB ma POZOROWAĆ efektywne (!) reformowanie polskiej edukacji, bo PAPIER jest i będzie cierpliwy... ;-)
No i mamy pierwsze, dość DROGIE, dowody... :-(

Skomentował Ppp

Nauczanie, to skomplikowana dziedzina, dotycząca bardzo różnych ludzi - zarówno nauczycieli jak i uczniów. Zatem nawet "słabe" czy "słabo udowodnionej skuteczności" narzędzie może akurat w KONKRETNYM przypadku okazać się bardzo dobre.
Pozdrawiam.

Skomentował Włodzimierz Zielicz

@Ppp
Ale TA droga zabawka w znalezieniu ODPOWIEDNIEGO narzędzia akurat nijak NIE POMOŻE ... :-(

Skomentował Joanna

Nie jest sztuką przełożyć na język polski wyniki wieloletniej czyjejś pracy. Z Wysp Brytyjskich. Sztuką byłoby skorzystać z doświadczenia EEF i uzupełnić lub rozszerzyć narzędzie o polskie badania - wbrew pozorom jest ich sporo (o nauczycielach wspomagających, pracach domowych, wpływie ruchu i sztuk plastycznych na wyniki uczniów, itd.). Ale trzeba by było zrobić szeroką kwerendę, ewaluację, przygotować miary i przedyskutować, co i po co przygotowujemy. Taka solidna praca zajmuje dużo czasu i strategicznego (nomen omen) myślenia. A tu - szast prast - tłumaczymy i jest. W pracach instytutu ostatnich lat zauważam ogromną lukę w podejmowaniu dyskusji z polskimi publikacjami oraz nieodnoszenie się do raportów z różnych stron edukacji innych organizacji. Szkoda. Dla mnie - kolejna niewykorzystana okazja.

Skomentował Joanna

Nie jest sztuką przełożyć na język polski wyniki wieloletniej czyjejś pracy. Z Wysp Brytyjskich. Sztuką byłoby skorzystać z doświadczenia EEF i uzupełnić lub rozszerzyć narzędzie o polskie badania - wbrew pozorom jest ich sporo (o nauczycielach wspomagających, pracach domowych, wpływie ruchu i sztuk plastycznych na wyniki uczniów, itd.). Ale trzeba by było zrobić szeroką kwerendę, ewaluację, przygotować miary i przedyskutować, co i po co przygotowujemy. Taka solidna praca zajmuje dużo czasu i strategicznego (nomen omen) myślenia. A tu - szast prast - tłumaczymy i jest. W pracach instytutu ostatnich lat zauważam ogromną lukę w podejmowaniu dyskusji z polskimi publikacjami oraz nieodnoszenie się do raportów z różnych stron edukacji innych organizacji. Szkoda. Dla mnie - kolejna niewykorzystana okazja.

Nasza strona używa, do prawidłowego działania używa technolgii ciasteczek. Więcej informacji na ten temat na stronie: Więcej...